Kolejny mecz z bardzo silnym rywalem

Olbrzymie wyzwanie czeka naszą drużynę w piątkowy (26.11) wieczór w ramach 19. kolejki Fortuna 1 Ligi. Skra formalnie jako gospodarz zmierzy się bowiem w Łodzi z dwukrotnym mistrzem Polski – ŁKS-em. Na papierze faworytem będą rywale, ale z drugiej strony w tabeli jesteśmy sąsiadami i stać nas na kolejną w tym sezonie niespodziankę.

8 sierpnia tego roku spotkaliśmy się z łodzianami pierwszy raz w oficjalnym meczu. Mimo, że dla Skry było to dopiero drugie spotkanie na tym poziomie rozgrywek od niepamiętnych czasów, a ŁKS przed sezonem stawiano jako jednego z głównych kandydatów do awansu to spisaliśmy się naprawdę nieźle. Już w 12. minucie naszą drużynę na prowadzenie wyprowadził Adam Mesjasz zdobywając pierwszą, historyczną bramkę dla Skry na poziomie Fortuna 1 Ligi. Ostatecznie 3:2 wygrał ŁKS, ale nasi piłkarze zebrali wiele pochlebnych recenzji.

ŁKS w poprzednim sezonie był spadkowiczem z ekstraklasy i bardzo szybko chciał wrócić do grona najlepszych w kraju. Wiele nie zabrakło, bo „Rycerze Wiosny” odpadli dopiero w finale baraży przegrywając 0:1 z Górnikiem Łęczna. W trwającej kampanii ich cel się nie zmienił, aczkolwiek w kilku meczach zawiedli swoich fanów i w tej chwili mając zaledwie dwa punkty więcej od naszego zespołu plasują się na 7. pozycji w tabeli. Pamiętać jednak trzeba, że drużyna z Łodzi ma do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie z Chrobrym Głogów. W minioną niedzielę poradzili sobie z silnym GKS-em Tychy wygrywając 2:0. – Zagraliśmy lepiej niż ostatnio. GKS Tychy to drużyna, która na pewno będzie walczyła o awans. Mój zespół był jednak lepszy, mieliśmy więcej strzałów na bramkę, nieco większe posiadanie piłki. Bardziej kontrolowaliśmy to spotkanie od przeciwnika – mówił po tamtym spotkaniu hiszpański opiekun ŁKS- u, Kibu Vicuna.

Rywale podchodzą do meczu z nami z dużym szacunkiem i można wierzyć, że biorąc pod uwagę nasze dotychczasowe występy nie jest to jedynie kurtuazja. – Skra bardzo dobrze punktuje w tym sezonie, chociaż gra ciągle na wyjeździe. Na pewno nie będzie to łatwe spotkanie, co udowodnił pierwszy mecz, który wygraliśmy 3:2. Mam nadzieję, że w piątek znów zgarniemy komplet punktów – mówi dla mediów klubowych ŁKS-u Maciej Wolski, który pojawił się w drugiej połowie na boisku w meczu z tyszanami i ustalił wynik meczu. – Widać poprawę w naszej grze, wygraliśmy dwa ostatnie mecze. Zamierzamy kontynuować tę serię. To, czego najbardziej teraz potrzebujemy to regularność. Jeśli będzie regularność, z drużyną, którą dysponujemy, pójdziemy do przodu. – dodaje z kolei Javi Moreno, który wyleczył niedawno kontuzję kolana.

W naszym obozie przed starciem z tak renomowanym przeciwnikiem nie wypadałoby nawet podchodzić bez właściwej pokory. – Czeka nas mecz z bardzo wymagającym przeciwnikiem, któremu rośnie forma. My będziemy się chcieli temu przeciwstawić, mamy plan na ten mecz. Miejsce w tabeli ŁKS-u jest na pewno nieadekwatne do tego jaki poziom sportowy prezentują. Z drugiej strony my też mamy świadomość, że zdobyliśmy 26 punktów, co daje nam prawo myśleć o równorzędnej rywalizacji z taką drużyną – ocenia przeciwnika trener Jakub Dziółka. Czy jego zdaniem to spotkanie w jakimś stopniu może przypominać sierpniową konfrontację obu drużyn? – Gra ŁKS-u jest bardzo charakterystyczna, wiele rzeczy może być zatem podobnych jak w pierwszym meczu. My na pewno mamy większe doświadczenie. Łodzianie za cel będą mieli zwycięstwo, aby wrócić jak najszybciej do ścisłej czołówki – dodaje nasz szkoleniowiec.

Byłym zawodnikiem łódzkiego klubu jest Przemysław Sajdak, który ostatnio regularnie występuję w wyjściowym składzie Skry. Co ciekawe, to właśnie mecz sprzed trzech i pół miesiąca przyniósł owocne rozmowy na temat wypożyczenia Przemka do Częstochowy. – Na pewno fajnie będzie wrócić na stare śmieci, ale ten mecz będzie jak każdy inny. Do każdego spotkania trzeba podchodzić na sto procent. Jedziemy tam, żeby zgarnąć trzy punkty – krótko mówi o nastrojach przed meczem z byłym klubem wychowanek Karpat Krosno.

Trener Jakub Dziółka ma spory komfort przed piątkowym starciem. Nikt w drużynie nie pauzuje za kartki, a jedynym nieobecnym z powodu urazu będzie Kamil Wojtyra. Kibu Vicuña z kolei nie będzie mógł skorzystać z usług Pirulo, Jakuba Tosika i Bartosza Szeligi. Cała trójka pauzuje ze względu na nadmiar „żółtek”. Problemy zdrowotne z kolei eliminują z gry Nacho Monsalve, Macieja Dąbrowskiego, Dawida Arndta i Kamila Dankowskiego. Szczególnie brak Pirulo może być odczuwalny dla rywali. W poprzednim meczu obu drużyn miał udział we wszystkich zdobytych przez łodzian golach. Najpierw zaliczył asystę tzw. drugiego stopnia, potem sam trafił do bramki, a na koniec asystował przy golu Macieja Wolskiego.

Mecz na stadionie Króla sędziował będzie Łukasz Kuźma z Białegostoku. Pierwszy gwizdek punktualnie o godzinie 18.00. Do oglądania transmisji tradycyjnie zapraszamy do aplikacji Polsat Box Go.

Mariusz Rajek