W miniony wtorek pierwszy zespół wraz ze sztabem trenerskim spotkali się przy wigilijnym stole z Prezesem klubu, by wspólnie celebrować wyjątkowy moment w kalendarzu. To coroczne, świąteczne spotkanie stało się nie tylko okazją do podsumowania mijającego roku, ale także chwilą wytchnienia od codziennej, sportowej rzeczywistości.
Kategoria: I Zespół
Sparing z Sarmacją na plus
W piątek 28 listopada aura nie pozwoliła na rozegranie ligowego meczu z Miedzią Legnica, za to kilka dni później bez kłopotu doszło do rywalizacji w meczu kontrolnym z Sarmacją Będzin.
Decyzja o odwołaniu meczu z Miedzią II Legnica
Zarząd Klubu Skra Częstochowa 1926 informuje, że dzisiejsze spotkanie pomiędzy Skrą Częstochowa a Miedzią II Legnica zostało decyzją sędziów w porozumieniu ze sztabami obu zespołów ODWOŁANE.Powodem jest miejscami zmrożona nawierzchnia boiska, wynikająca z utrzymujących się niskich temperatur, która uniemożliwia bezpieczne przeprowadzenie zawodów. Ponadto informujemy, że klub dołożył wszelkich starań, aby spotkanie mogło się odbyć, jednak ostateczna decyzja należała do zespołu sędziowskiego.O nowym terminie meczu poinformujemy Państwa po jego ustaleniu. Dziękujemy za wyrozumiałość.
Miedź II Legnica – przedstawiamy rywala
Meczem z Miedzią II Legnica zakończymy ligowe zmagania w 2025 roku. Innego wariantu jak trzy punkty nie biorę pod uwagę. Trzeba dobrze zakończyć rok – mówi nasz zawodnik Radosław Gołębiowski. Druga drużyna Miedziowych zajmuje miejsce tuż nad strefą spadkową. W osiemnastu meczach o punkty cztery razy udało im się sięgnąć po komplet punktów, tyle samo razy zremisowali, ponosząc przy tym aż dziesięć porażek. W ostatniej kolejce pokazali jednak demonstrację siły gromiąc aż 7:2 Polonię Nysa. Cztery bramki w tamtym spotkaniu Modou Keita. Gambijczyk uzbierał na III-ligowych już dziesięć trafień i walczy o to, aby wiosną trafić do pierwszego zespołu. W pierwszym meczu Skry z Miedzią II rozegranym w Legnicy, padł remis 2:2. Gole dla naszej drużyny zdobywali Szymon Jarek oraz Iwan Metłuszko. Z jakim nastawieniem legniczanie wybierają się do Częstochowy? – Jesteśmy bardzo podbudowani naszym ostatnim, wysokim zwycięstwem z Polonią Nysa. Wierzę, że mój zespół w spotkaniu ze Skrą utrzyma taką wysoką formę i w ofensywie znów będziemy bardzo skuteczni. Częstochowianie w pierwszym meczu wywalczyli z nami remis. W rewanżu mamy zamiar zdobyć komplet punktów, choć zdajemy sobie sprawę z klasy naszego rywala, to jedziemy do Częstochowy z podniesioną głową i w pełni zdeterminowani na zwycięstwo – mówi szkoleniowiec rezerw Miedzi, Marcin Garuch. Pierwszy gwizdek na stadionie przy Loretańskiej zaplanowano na godzinę 18:30.
Radosław Gołębiowski: Nie jest źle, ale jest nad czym pracować
Nasz pomocnik w poniedziałek świętował 24. urodziny. Jak sam mówi, najlepszym prezentem będzie jak w piątek uda mu się zdobyć na gola. Na razie uzbierał ich pięć dokładając do tego dwie asysty.
Z jednego z najdalszych wyjazdów w sezonie niestety wracamy bez punktów
W Gubinie Skra przegrała 0:1 z tamtejszą Cariną. – Zadecydował brak skuteczności – mówi trener Dariusz Klacza.
Przedstawiany rywala – Carina Gubin
W sobotę nasza drużyna zagra w Gubinie z Cariną. Wyprawa w głąb lubuskiego to jeden z najdalszych wyjazdów w rundzie.
Dariusz Klacza: Mamy określony kierunek
Po dwóch meczach bez wygranej powróciliśmy na zwycięską ścieżkę. Po meczu ze Słowianinem z trenerem Dariuszem Klaczą rozmawialiśmy o powrocie na „Loretę”, spadku intensywności w drugiej połowie, czy ocenie drużyny na półmetku sezonu. Długo czekaliśmy na ten moment – pierwszy mecz na Lorecie w tym sezonie. Jak duża to różnica pod względem mentalnym, boiska, szatni? – Na pewno jest różnica, tu faktycznie czujemy się jak w domu. Codziennie przecież tutaj trenujemy. To jest zapach naszej szatni, więc fajnie jest tu w końcu wrócić do grania w lidze. Dodatkowo możemy zagrać przy sztucznym oświetleniu. To było dla nas na pewno bardzo budujące, a do tego sprostaliśmy oczekiwaniom, które sami sobie postawiliśmy. Powrót bardzo udany, bo od razu zwycięski. W pierwszej połowie pełna dominacja Skry, ale pod koniec meczu zrobiło się nerwowo. – Każda połowa meczu kosztuje nas bardzo dużo intensywności, bo chcemy wysoko odbierać piłkę, zamykać rywala. Płacimy za to rachunek w drugich połowach spotkań, bo powinniśmy wcześniej zamykać mecze. Przestrzegałem zawodników, że w tym spotkaniu musimy mieć małe zwycięstwa na boisku – wygrane pojedynki, dobre stałe fragmenty gry, wyczekiwanie na dobry kontratak, ale też zabezpieczenie takich ataków rywali. Wychodziło nam z analizy, że to ich najgroźniejsza broń. Końcówka była trochę dla rywali, bo byli bardzo zdeterminowani do tego aby zdobyć drugą bramkę. Wybroniliśmy się jednak i mamy trzy punkty. To jest kwestia młodości zespołu, że potrafi wypracować sobie zaliczkę, ale potem ciężko im to utrzymać? – Nie, najbardziej myślę tutaj o intensywności. Pierwsze połowy naprawdę sporo nas kosztują, przez co pod koniec intensywność spada, ale my cały czas chcemy grać to samo. Wierzymy w to zarówno jako sztab, wierzą też zawodnicy. Na młody wiek bym nie zganiał, bo w pierwszej połowie również grali młodzi zawodnicy. Musimy się do tych drugich połów przyzwyczajać. Coraz bliżej jesteśmy okresu przygotowawczego do kolejnej rundy, który będzie trwał aż dwa miesiące. Jestem przekonany, że na wiosnę nasze drugie połowy będą wyglądały tak, jak teraz pierwsze. Ci, którzy mogli oglądać to spotkanie nie mogą narzekać na nudę. To było żywe, szybkie spotkanie. – W taki sposób myślimy o piłce nożnej, bo to ma być dla kibica. Im więcej w meczu będzie ciekawych sytuacji bramkowych, tym mecz może się bardziej podobać. Kolejny mecz ze zdobytymi bramkami, ale dążymy też do tego, aby tracić ich jak najmniej. Chcemy zacząć grać na zero z tyłu. Pierwsza runda za nami, więc możemy dokonać małego podsumowania. Szóste miejsce w tabeli, 28 zdobytych punktów. To jest to co miało być? – Mieliśmy swoje wewnętrzne cele, które nie dotyczyły jakby liczby zdobytych punktów i miejsca w tabeli, ale przede wszystkim tego, aby ten zespół pokazywał jakąś swoją myśl. Najważniejsze, że przez te 17 spotkań pokazaliśmy, że mamy określony kierunek. Im bardziej będziemy w niego wierzyć, tym więcej punktów będziemy zdobywać. Rozmawiał Mariusz Rajek
Zwycięski powrót do domu
Zgodnie z planem, czyli zwycięstwem powróciliśmy na Loretańską. W pierwszym w tym sezonie meczu rozgrywanym na własnym obiekcie pokonaliśmy 2:1 Słowianina Wolibórz. Od pierwszych minut Skra narzuciła swoje tempo i pokazała, kto tego dnia będzie rozdawał karty. To nasi zawodnicy byli stroną zdecydowanie bardziej aktywną. Efektownie zrobiło się w 14. minucie, gdy po dośrodkowaniu rozgrywającego swój 301. mecz w barwach Skry Piotrka Noconia głową w poprzeczkę pocelował Nikodem Kossakowski. Może jednak lepiej, że piłka nie wpadła do bramki, bo sędzia dopatrzył się w tej sytuacji spalonego. Minutę później dość brutalnie w polu karnym sfaulowany został Przemek Sajdak, a jedenastkę na swojego dwunastego gola w sezonie pewnym strzałem po ziemi zamienił Ivan Metluszko. Trzy minuty później „Sajdi” już samodzielnie postanowił wpisać się do protokołu strzeleckiego perfekcyjne wykonując rzut wolny z ostrego kąta. Piłka po jego uderzeniu bezpośrednio zatrzepotała w bramce Piotra Gembary. Mimo szybko zdobytego dwubramkowego prowadzenia, to Skra nadal dyktowała warunki, częściej była przy piłce i jeszcze przed przerwą mogła rozstrzygnąć losy rywalizacji. Tuż przed zejściem do szatni Paweł Kołodziejczyk uderzył mocno w sam środek, ale tym razem golkiper Słowianina był na posterunku. Goście momentami byli mocno bezradni. Odnotować można jedynie niezłą akcję z 43. minuty zakończoną strzałem nad poprzeczką Marcina Buryły. W drugą część spotkania ekipa z Woliborza weszła jednak z dużym animuszem i chęcią poprawy. Na boisku działo się naprawdę sporo, a spotkanie zaczęło przypominać prawdziwą wymianę ciosów. W 70. minucie sędzia za faul na Adamie Bońkowskim podyktował jedenastkę dla gości, ale strzał Wojciecha Szuby obronił Bartosz Warszakowski. Niestety chwilę później Słowianim dopiął swego zdobywając bramkę kontaktową po uderzeniu głową Dominika Bronisławkiego, który sfinalizował precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego. Goście poczuli swoją szansę, momentami oblegając pole karne Skry, ale udało nam się dowieźć zwycięstwo do szczęśliwego końca. Kropkę nad „i” w doliczonym czasie gry mógł postawić Sajdak, ale jego soczysty strzał obronił Piotr Gembara. Po meczu była okazja do świętowania nie tylko trzech punktów. „Nocek” przed tygodniem zagrał 300. mecz w naszych barwach, a Paweł Kołodziejczyk świętował w sobotę 21. urodziny. Wygrana pozwoliła nam awansować na szóste miejsce w tabeli. W pierwszej rundzie Skra odniosła siedem zwycięstw, tyle samo remisów i tylko trzy porażki. Sponsorem transmisji z meczu była: RESTAURACJA BRUNCH SQUARE oraz AMERICAN PUB Skra Częstochowa – Słowianin Wolibórz 2:1 (2:0) 1:0 – Metluszko, 16 min. (z rzutu karnego);2:0 – Sajdak, 19. min.; 2:1 – Bronisławski, 73 min. SKRA: Warszakowski – Gołębiowski (90+2. Waluda), Kucharczyk), Józefczyk (71. Mikołajczyk) – Jarek (71. Wojciechowski), Kossakowski, Nocoń, Sajdak, Kołodziejczyk, Napieraj (46. Mikołajczyk) – Metlushko (71. Łukasiewicz) SŁOWIANIN: Gembara – Łazarowicz, Cyrek, Bronisławski, Buryło (46. Garwol), Bońkowski (84. Paraszczak), Szuba, Gendera, Sadowski, Krakowski (73. Graczyk), Gibiec (77. Szczepaniak). Sędziował: Dorian Skwara. Żółte kartki: Łazarowicz, Szuba Nie oglądałeś meczu ? – zobacz [OGLĄDAJ TUTAJ] Aut. Mariusz Rajek
Słowianin Wolibórz – przedstawiamy rywala
Nasz sobotni przeciwnik to beniaminek, który po raz pierwszy występuje na poziomie III ligi. Początek sezonu Słowianin Wolibórz miał całkiem niezły, ale ostatnio dopadł ich kryzys. Na początek słów kilka o malowniczej krainie, skąd pochodzą nasi rywale. Miejscowość Wolibórz położona jest u podnóża Gór Sowich w dolinie potoku Woliborki, między Obniżeniem Noworudzkim a Garbem Dzikowca. Już sam opis z wikipedii dotyczący tej dolnośląskiej miejscowości brzmi niezwykle uroczo, niemal jak opisy przyrody Elizy Orzeszkowej. Dla miłośników futbolowej turystyki wizyta na meczu Słowianina powinna być nie lada gratką. Uwagę zwraca również klubowy herb z charakterystycznym muflonem. Związane jest to z tym, że w okresie godowym zwierzęta te mają swoje miejsca wędrowne właśnie w okolicy obiektu Słowianina. W położonym bardzo blisko czeskiej granicy, nieopodal Kłodzka czy Polanicy-Zdroju. W Woliborzu chcą być jednak kojarzeni też z piłką nożną. – Wielu kibiców teraz sprawdza skąd w ogóle się taki klub wziął w III lidze i gdzie ten Wolibórz jest położony – mówił przed sezonem kierownik drużyny, Michał Mostowy. – Zjeżdża się z drogi głównej w boczną i przez długi czas nie ma nic. Nagle pojawia się górka, a po drugiej stronie ukazuje się nasz kameralny obiekt położony nieco niżej. Powoli rozbudowuje się tu również infrastruktura prywatnych domków. Mamy piękny widok na górę, las niedaleko, wszystkim odwiedzającym się to zazwyczaj podoba. Jeśli ktoś jest pasjonatem Gór Sowich, wędrówek to inaczej być nie może – obrazowo opisuje około stadionową infrastrukturę kierownik naszych rywali. Wygrali z „szejkami” Słowianin okazał się najlepszy w poprzednim sezonie IV ligi dolnośląskiej, a to spory wyczyn, biorąc pod uwagę, że za rywala miał choćby Barycz Sułów wspieraną przez jedną z najpopularniejszych w Polsce marek wędliniarskich Tarczyński. Na finiszu Słowianin wyprzedził rywali zaledwie o dwa punkty. Co ciekawe, drużyny te były dla siebie całkowicie bezlitosne na swoim boisku. Słowianin pokonał u siebie Barycz 5:0, by w Sułowie polec 1:4. Klub rozwija się harmonijnie. W sezonie 2015/2016 drużyna wywalczyła awans do A klasy, w której pograła cztery sezony. W okręgówce Słowianin zatrzymał się tylko na sezon, w 2021 awansując do IV ligi. Cztery sezony i kolejny awans, tym razem już na szczebel centralny. Po 16. kolejkach nasi rywale zajmują 12. miejsce z bilansem pięciu wygranych, czterech remisów oraz siedmiu porażek. Będą wypoczęci W poprzedniej kolejce sięgnęli po wygraną 3:0 bez konieczności wychodzenia na boisko. Przeżywająca ogromne problemy finansowe Stal Jasień nie dotarła bowiem do Woliborza, czego konsekwencją był walkower. – Wolelibyśmy te punkty podnieść z boiska, bo drużyna byłaby wtedy pewnie lepiej zmotywowana, ale nie mamy wpływu na problemy rywali – mówi Michał Mostowy. Na zwycięstwo wywalczone na boisku w Woliborzu czekają od 13 września i wygranej w Starowicach Dolnych (2:1). Beniaminek miał udaną pierwszą część rundy, ale potem przyszła zadyszka. – Liczyliśmy się po awansie z tym, że to będzie duży przeskok, ale byliśmy na to gotowi. Początek sezonu pokazał, że pasujemy do tej ligi. Na ostatnie nasze wyniki z pewnością wpływ miała plaga kontuzji kluczowych zawodników, można powiedzieć kręgosłupa drużyny. W kilku meczach mieliśmy też sporo pecha, choćby z rezerwami Zagłębia Lubin, gdzie stworzyliśmy sobie wiele sytuacji, ale wyszło jak wyszło. Przeważnie przegrywaliśmy spotkania jedną bramką, nie odstając za bardzo od rywali, ale opatrzność była po ich stronie. Jedziemy do Częstochowy na pewno z myślą o zwycięstwie, a czy się uda, to już życie pokaże – dodaje kierownik drużyny z Woliborza. Pierwszy gwizdek przy Loretańskiej w sobotę o godzinie 16:00. Mariusz Rajek Dla tych kibiców, którzy nie mogą zobaczyć sobotniego spotkania na stadionie miejskim przy ulicy Loretańskiej przeprowadzimy transmisję „Live” na profilu społecznościowym naszego (FB) Klubu Sponsorem transmisji meczu ze Słowianinem jest RESTAURACJA BRUNCH SQUARE oraz AMERICAN PUB, której serdecznie dziękujemy za zaangażowanie! Link do transmisji [OGLĄDAJ TUTAJ]
