Nasze spotkanie 22. kolejki Betclic 3. Ligi, w którym rywalizowaliśmy z drużyną KS Karkonosze Jelenia Góra, zakończyło się remisem 2:2. – Wracamy z jednym punktem, choć można było więcej – powiedział po meczu trener Skry, Dariusz Klacza.
To było zupełnie inne spotkanie od tego, które oglądaliśmy w sobotę przy Loretańskiej, kiedy to mierzyliśmy się z MKS-em Kluczbork (5:4). Przy Złotniczej w Jeleniej Górze było zdecydowanie więcej walki o piłkę. Nasza ekipa najpierw odrobiła straty w drugiej połowie, by na mniej więcej kwadrans przed końcem meczu wyjść na prowadzenie.
Niestety, nie udało się go utrzymać do ostatniego gwizdka. Skrzakom należą się jednak ogromne brawa ze względu na wszelkie okoliczności, jak choćby długa podróż do Jeleniej Góry. Mimo to drużyna dobrze zareagowała na boiskowe wydarzenia.
– Wieloma rzeczami możemy usprawiedliwiać fakt, że nie wracamy z trzema punktami, ale chłopcy są na tyle ambitni, że usprawiedliwiać się po prostu nie chcą. Mieliśmy przewagę, pod koniec meczu prowadziliśmy i chcieliśmy to dowieźć do końca. Nie udało nam się to, dlatego nie jesteśmy do końca zadowoleni, bo można było wrócić z pełną pulą. Zdecydowanie jednak szanujemy ten remis – podsumował Dariusz Klacza.
Na przerwę schodziliśmy przegrywając 0:1. Po zmianie stron, na placu gry zameldował się Seweryn Cieślak, który zmienił Ivana Metlushkę i dał pozytywny impuls. – Ivan zrobił co mógł w pierwszej połowie. Miał bardzo dobrą sytuację i myślę, że po jej niewykorzystaniu trochę zgasł. W przerwie wymieniliśmy parę zdań i postanowiliśmy dać szansę Sewerynowi, aby on też mógł zareagować na swoje 45 minut. Szkoda, że nie dał gola, ale myślę, że dał stabilną zmianę – skomentował trener.
Dużo głosów pochwał od kibiców zebrał po meczu nasz golkiper, Bartek Warszakowski, mimo że przytrafił mu się błąd przy rzucie rożnym rywali, którzy bezpośrednio ze stałego fragmentu gry zdobyli gola. W wielu sytuacjach jednak Warszakowski stał na straży naszej bramki i pokazywał swój kunszt.
– Popełnił błąd rzucie różnym, który nie powinien mu się przydarzyć. Myślę, że Bartek jest na tyle ambitnym chłopakiem, że nie potrzebuje chwalenia za to, że pomógł zespołowi w kilku kluczowych momentach udanymi interwencjami. Wierzę, że kolejny mecz spowoduje, że Bartek zagra na zero z tyłu – ocenił Dariusz Klacza.
– Niedosyt na pewno jest. Pochwaliłem zespół za to, że od momentu, gdy straciliśmy bramkę, byliśmy w stanie się podnieść i dać nadzieje na wywiezienie trzech punktów – zakończył trener.
Teraz przed naszą drużyną spore wyzwanie. W piątek do Częstochowy na Loretańską przyjedzie bowiem lider tabeli grupy III, Lechia Zielona Góra. Początek spotkania o godz. 18:30.
