Dziesiątki załatwiły Ślęzę. Skra zwycięska we Wrocławiu!

Ostatni weekend października spędzimy w doskonałych humorach. Skra Częstochowa powtórzyła wyczyn z Zabrza i wygrała we Wrocławiu z miejscową Ślęzą 2:1 po bramkach naszego niezawodnego duetu w linii ofensywnej. Mocny początek meczu to w ostatnim czasie charakterystyczna cecha „Skrzaków”. Tego piątku na Kłokoczycach przekonali się o tym na własnej skórze piłkarze „żółto-czerwonych”. W jednej z pierwszej akcji częstochowian Szymon Jarek lewą nogą dośrodkował wprost na głowę Przemysława Sajdaka, który zdobył swoje trzecie trafienie w odstępie tygodnia. Dodatkowo nasz wahadłowy zapisał sobie już szóstą asystę w trwającym sezonie. Okazji na podwyższenie prowadzenia nie brakowało. Najpierw Sajdak podszedł do rzutu wolnego z nadzieją na następny ligowy dublet, ale naprawdę nieźle dziś dysponowany między słupkami 17-letni Kacper Kozioł stanął na wysokości zadania. Chwilę później przy rzucie rożnym zagranym w drugim tempie obok słupka główkował Piotr Nocoń. Swoją szansę wykreował po przebojowym ataku Radosław Gołębiowski, lecz golkiper przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Zaledwie około pięciominutowy fragment szalonej ofensywy wrocławian wystarczył, żeby doprowadzić do wyrównania. Do źle wybijanej piłki w naszej szesnastce dopadł Tomasz Mamis, a jego potężny strzał po rykoszecie znalazł drogę do siatki. Nieco więcej pola zyskała po golu Ślęza, jednak jeszcze przed końcem pierwszej połowy to my mogliśmy zadać cios, ale podczas serii rzutów rożnych Bartłomiej Zieliński nieznacznie się pomylił, a później po bardzo niepewnym piąstkowaniu bramkarza piłka odbiła się od pleców naszego zawodnika i niestety nie przekroczyła linii. Dobry rytm udało się odzyskać w drugiej części spotkania. Bardzo aktywna była nasza lewa strona, gdzie po zmianie stron pojawił się Zbigniew Wojciechowski. Jedną z groźnych wrzutek doświadczonego pomocnika po doskonałym przyspieszeniu Jerzego Napieraja mógł zamknąć Ivan Metlushko, ale naszemu najlepszemu strzelcowi zabrakło kilku centymetrów, aby sięgnąć piłkę. Decydująca dla losów starcia okazała się nasza druga roszada w składzie. Oliwier Kucharczyk krótko po wejściu na boisko popisał się przytomnym zagraniem w pole karne, a Radosław Gołębiowski po obrocie z futbolówką uderzył przy dalszym słupku bramki miejscowych i nasza ławka rezerwowych znów eksplodowała. Zmuszona do odważniejszego podejścia ekipa Grzegorza Kowalskiego nadziewała się na nasze kontrataki. „Gołąbek” miał jeszcze co najmniej dwie sytuacje, aby definitywnie zamknąć sprawę wyniku. Triumf mógł również przypieczętować Paweł Kołodzieczyk, jednak nawet rykoszety nie były w stanie zaskoczyć Kacpra Kozioła, który bohatersko przedłużył wiarę w swoim zespole także po indywidualnym kontrataku Szymona Jarka. Przed naszą bramką w ostatnich minutach w większym stopniu zakotłowało się raz. Przy uderzeniu głową po rzucie rożnym na posterunku był jednak Mateusz Górski. Piłkarze trenera Dariusza Klaczy przypilnowali korzystnego rezultatu i zwyciężyli na obcym terenie po raz trzeci z rzędu! Ślęza Wrocław – Skra Częstochowa 1:2 (1:1) 0 – 1 P. Sajdak 6′ asysta Sz. Jarek1- 1 T. Mamis 31′1 – 2 R. Gołębiowski 71′ asysta O. Kucharczyk Skra Częstochowa: Górski – Napieraj, Józefczyk, Zieliński (69′ Kucharczyk) – Mazanek (46′ Wojciechowski), Kołodziejczyk, Nocoń, Jarek (82′ Kossakowski) – Sajdak, Gołębiowski (90′ Łukasiewicz) – Metlushko (82′ Cieślak) Rezerwowi: Warszakowski – Lusiusz, Dmytryszyn, Garczarek

Z Górnego na Dolny Śląsk. Czas na starcie ze Ślęzą

W niedzielę z Zabrza wróciliśmy w wyśmienitych nastrojach. Na kolejne wyzwanie nie musimy czekać długo, bo już jutro otworzymy kolejkę wyjazdowym pojedynkiem ze Ślęzą Wrocław. Nasza drużyna jest gotowa, aby przedłużyć solidne w tym sezonie punktowanie na terenach rywali. Dziesięć zdobytych oczek w czterech spotkaniach pozwoliło „Skrzakom” podskoczyć w ligowej tabeli na szóstą pozycję. Jeśli mowa o delegacjach, jedynie czołowa trójka wywiozła w tych rozgrywkach z obcych stadionów więcej. Dodatkowo, tylko jeden zespół w stawce może się pochwalić skuteczniejszą ofensywą. – Nie będziemy walczyć o utrzymanie, a o awans, jeśli jest taka możliwość. Złapaliśmy bardzo dobrą serię i trzeba to trzymać do końca, żeby być jak najbliżej tego lidera – powiedział bohater ostatniej potyczki z „Trójkolorowymi”, Przemysław Sajdak. Częstochowianie do piątkowego starcia przystąpią w roli faworyta. Szacunek trzeba jednak oddać Ślęzie, która w ostatnim meczu z rezerwami Miedzi Legnica przełamała serię trzech porażek i ośmiu spotkań z rzędu bez zwycięstwa, i która bez wątpienia uwierzyła w swoją siłę. Ekipa trenera Grzegorza Kowalskiego, który z krótką miesięczną przerwą w 2015 roku prowadzi „żółto-czerwonych” już blisko trzynaście lat, plasuje się aktualnie na czternastym miejscu z jedenastoma punktami na koncie. Wrocławianie przed własną publicznością wygrali raz, ze Stalą Nysa. W pojedynku z częstochowską Skrą drużynie z ulicy Kłokoczyckiej nie pomoże zarówno kapitan, doświadczony na poziomie centralnym Robert Pisarczuk, jak i 18-letni lider defensywy Aleksander Kifert, którzy będą pauzowali za nadmiar żółtych kartek. Zawodnikami, na których trzeba zwrócić uwagę, są między innymi łotewski napastnik Kristians Kauselis, który w swojej ojczystej lidze zdobył dziewięć bramek w 90 meczach, ale który nadal czeka na premierowe trafienie w nowych barwach, a także Brazylijczyk Gabriel Dornellas, wiodąca postać w środku pola. Nasz ostatni wyjazdowy mecz ze Ślęzą, w październiku 2017 roku zakończył się wynikiem 1:1, a jeden punkt dla naszego zespołu w ostatnich minutach uratował Piotr Nocoń. W latach 2016-2018, kiedy mieliśmy okazję rywalizować, bilans spotkań z „żółto-czerwonymi” wyniósł trzy remisy i jedno zwycięstwo rywala. Teraz liczymy na odwrócenie tej karty. Warto przypomnieć, że byłym piłkarzem wrocławian jest nasz napastnik i obecny lider ligowej klasyfikacji strzelców, Ivan Metlushko. Ukrainiec rozegrał tam jedno spotkanie w drużynie seniorskiej, w 2024 roku. Początek spotkania Ślęza Wrocław – Skra Częstochowa w piątek, 24 października o godzinie 15:00. Sędzią głównym tego starcia będzie Marek Giza. Przy liniach bocznych będą biegać Bartosz Żmuda oraz Michał Muszyński. Naprzód Skra!

Przemysław Sajdak: Każdy wykonał kawał dobrej roboty

Skra Częstochowa pokonała rezerwy zabrzańskiego Górnika 2:1. Na krótką rozmowę po ostatnim gwizdku zaprosiliśmy zdobywcę dwóch bramek – Przemka Sajdaka, który tej niedzieli trafiał do siatki z rzutu karnego i rzutu wolnego. Przemek, gratulacje z okazji dubletu i wygranej. Dzisiaj graliśmy bez swojego kapitana, ale ty zdołałeś pociągnąć zespół do zwycięstwa. Myślę, że nie tylko ja. To, że strzeliłem dwie bramki, na pewno jest dużą zasługą chłopaków, bo zostawiliśmy wszyscy kupę zdrowia. I cieszę się, że ja mogłem pomóc, ale tak naprawdę każdy wykonał kawał dobrej roboty, żeby ten mecz wygrać. Warto pochwalić działania defensywne całej drużyny. Dziś udało się przypilnować tego prowadzenia mimo naporu rywala. Dokładnie, w obronie zagraliśmy super spotkanie. Może powinniśmy je trochę bardziej kontrolować w drugiej połowie, ale jednak graliśmy na wyjeździe, więc było to miejsce dla Górnika, który grał u siebie. Nie mieli już nic do stracenia i próbowali wyrównać, dlatego też te zrywy się pojawiały. Cieszę się, że bardzo dobrze z tego wyszliśmy. Twój kolejny gol z rzutu wolnego, już drugi w tym sezonie. Znalazłeś swoją nową specjalność? Tak. Dobrze się w tym czuję. Rywalizujemy z Radkiem Gołębiowskim o to, który strzeli więcej bramek z rzutów wolnych, więc mam nadzieję, że ta rywalizacja cały czas będzie na fajnym poziomie i cieszę się, że dzisiaj znów wpadł. Mamy serię dobrych wyników. Trzy zwycięstwa w czterech ostatnich meczach. Wydaje się, że w tym zespole jest na tyle jakości, żeby do tej czołówki doskoczyć i się w niej zadomowić? Dokładnie. Nie będziemy walczyć o utrzymanie, a o awans, jeśli jest taka możliwość. Złapaliśmy bardzo dobrą serię i trzeba to trzymać do końca, żeby być jak najbliżej tego lidera. Teraz fajne zwycięstwo nad Górnikiem. Miejmy nadzieję, że cały czas będzie to tak wyglądać i będziemy rozpędzeni na kolejne mecze.

Dariusz Klacza: Strata jednego lidera musi wykreować kolejnego

Niedzielny mecz Skry Częstochowa z Górnikiem II Zabrze przyniósł drugie z rzędu wyjazdowe zwycięstwo „Skrzaków”. Przebieg spotkania na gorąco skomentował trener częstochowian, Dariusz Klacza. Trenerze, pierwsze na co zwrócił Pan uwagę po przyjechaniu na obiekt przy ulicy Bytomskiej to stan nawierzchni. Ta piłka rzeczywiście skakała, gdy się ją prowadziło. Ale wydaje się, że zagraliśmy, tak jak trzeba było tego oczekiwać. Więcej bezpośrednich piłek, no i dwa gole ze stałych fragmentów gry ze stojącej piłki. Tak, płyta trochę wymagała. Uważam, że niedopuszczalne jest na poziomie trzeciej ligi, żeby przed meczem grały na boisku zespołu z Klasy A. Myślę, że to powinno być na odwrót. Natomiast nie będę zganiał na płytę. Trzymaliśmy się swojego planu. Chcieliśmy być intensywni, zabierać piłkę, grać do przodu, strzelać gole. To się udało. Po rzucie karnym otworzyliśmy ten mecz. Później trochę brak szczęścia i rykoszet przy bloku. No i później rzut wolny. Ta czerwona kartka trochę ułatwiła nam zadanie. Natomiast trochę też utrudniła, bo tak wolicjonalnie Górnik już nie miał nic do stracenia, bardzo mocno się otworzył i chciał zdobyć bramkę wyrównującą. Nam tej skuteczności w końcówce zabrakło. Na ten mecz zabrakło przede wszystkim naszego pierwszego kapitana. Zamiast Piotra Noconia prowadził nas Radek Gołębiowski. Natomiast do zwycięstwa zaprowadził zespół Przemek Sajdak. Tak. Piotrek miał drobny uraz, który wyeliminował go z meczu. Chodziło o staw skokowy. Radek Gołębiowski należy do rady drużyny, jest wicekapitanem. I to on przejął opaskę kapitańską. Mocno zwracaliśmy uwagę na to, że strata jednego lidera musi wykreować kolejnego. I myślę, że dzisiaj ten mecz go wykreował. Prowadzenie w tej niełatwej końcówce pozwolił nam z pewnością utrzymać widoczny progres w defensywie. Bo mimo gry w osłabieniu zabrzanie byli w stanie nas postraszyć. Dużo pracujemy nad defensywą, bo uważam, że w ofensywie jesteśmy bardzo skuteczni. Jesteśmy trzecią czy czwartą siłą ligi. Natomiast w defensywie trochę rzeczy trzeba poprawić. Ale grając tak wysokim pressingiem musisz być narażony na to, że otwierasz przestrzeń za plecami. I tam może się pojawić przeciwnik, który zdobędzie gola. Ale cieszy to, że mieliśmy dobre nastawienie na bloki, na powstrzymania, na obronę światła bramki. To spowodowało, że Górnik nie miał więcej sytuacji.

Z Zabrza wracamy z tarczą! Zwycięstwo nad Górnikiem II

Niedzielny mecz Skry Częstochowa z Górnikiem II Zabrze był jednym z dwóch spotkań zamykających trzynastą kolejkę Betclic III Ligi grupy trzeciej. Czołówka tabeli w całości triumfowała tego weekendu, więc nasza drużyna postanowiła dotrzymać im kroku. Starcie z „Trójkolorowymi” rozpoczęło się bardzo dobrze dla „Skrzaków”. Już w drugiej minucie piłka dośrodkowana z rzutu rożnego po głowie Bartka Zielińskiego została zblokowana przez jednego z rywali ręką, a Przemek Sajdak uderzył z rzutu karnego w środek bramki i otworzył wynik. To pobudziło jednak zespół Seweryna Gancarczyka, który wysłał dwa ostrzeżenia w kierunku podopiecznych Dariusza Klaczy, a za trzecim razem, jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa gry, doprowadził do wyrównania. Strzał zza szesnastki Iwa Świerkota znalazł drogę do siatki po niefortunnym rykoszecie, a Mateusz Górski nie miał nic do powiedzenia. W kolejnych fragmentach pierwszej połowy obie ekipy próbowały przejąć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, ale w obliczu złego stanu nawierzchni na obiekcie, na którym swoje potyczki rozgrywa Gwarek Zabrze, nie było to łatwe. Po zmianie stron działo się coraz więcej. Krótko po wznowieniu gry akcję gospodarzy finalizował nasz były piłkarz – Kamil Lukoszek – ale jego uderzenie z dystansu kapitalnie odbił dobrze dysponowany tego dnia Mateusz Górski. Konkrety znów były po stronie częstochowskiej Skry. Najpierw po skutecznie założonym pressingu i odbiorze wzdłuż linii końcowej przedzierał się Radosław Gołębiowski, jednak jego strzał z ostrego kąta został zatrzymany. Nie minęła chwila, a rzut wolny w okolicach dwudziestego metra wywalczył Ivan Metlushko, do futbolówki podszedł Przemysław Sajdak, który posłał piłkę nad murem przy samym słupku, ponownie wyprowadzając nas na prowadzenie. To nie był koniec dobrych wiadomości dla gości. Jeszcze przed upływem godziny gry przy starciu w kole środkowym Bastien Dionio zaatakował wyprostowaną nogą Przemka Sajdaka. Naszemu pomocnikowi na szczęście nic się nie stało, ale Francuz musiał opuścić murawę z czerwoną kartką. „Górnicy” mimo gry w osłabieniu potrafili czasem postraszyć naszą drużynę, ale to wciąż Skra była stroną przeważającą. Blisko podwyższenia wyniku byli wprowadzeni przez trenera Zbigniew Wojciechowski, który obił poprzeczkę, oraz Seweryn Cieślak, któremu zabrakło centymetrów po ładnej akcji z Borysem Dmytryszynem. Ostatni gwizdek to jednak pełna radość z dowiezionego piątego ligowego zwycięstwa „Skrzaków” w trwającym sezonie. Górnik II Zabrze – Skra Częstochowa 1:2 (1:1) Skra Częstochowa: Górski – Zieliński, Józefczyk, Kucharczyk – Mazanek (67′ Wojciechowski), Napieraj (82′ Dmytryszyn), Kołodziejczyk, Jarek (74′ Kossakowski) – Sajdak (82′ Łukasiewicz), Gołębiowski – Metlushko (74′ Cieślak) Rezerwowi: Warszakowski – Lusiusz, Mikołajczyk, Garczarek

Zabrze na mapie wyjazdów Skry Częstochowa

Po serii ligowych wyjazdów na zachód naszego kraju, w niedzielę czeka nas pierwsza z dwóch delegacji w trwającym sezonie na Górny Śląsk. Skra Częstochowa o trzy punkty powalczy na terenie rezerw ekstraklasowego Górnika Zabrze. Nasz ostatni wyjazd do miasta czternastokrotnego mistrza Polski na pojedynek o stawkę zakończył się niespodziewaną porażką. W kwietniu 2018 roku drużyna prowadzona przez trenera Wojciecha Gumolę pokonała 3:1 podopiecznych Pawła Ściebury. Jedynego gola dla częstochowian strzelił wówczas Piotr Nocoń, choć zadania z pewnością nie ułatwiła czerwona kartka dla naszego ówczesnego bramkarza, Łukasza Krzczuka, przed upływem dwudziestej minuty spotkania. Tamten sezon zakończył się awansem Skry na poziom drugiej ligi, z kolei rezerwy Górnika utrzymały się na czwartym szczeblu rozgrywek przewagą właśnie trzech oczek. To, aby jutrzejszy mecz dograć już w komplecie i zakończyć korzystnym rezultatem, będzie dla nas tym bardziej istotne po wydarzeniach z poprzedniego weekendu. Drugi zespół Górnika Zabrze znajduje się w tym momencie tuż za plecami „Skrzaków”, tracąc do zespołu trenera Dariusza Klaczy jeden punkt. Niedzielne starcie będzie zatem pojedynkiem sąsiadów w tabeli Betclic III Ligi grupy trzeciej. W ostatniej kolejce nasz zespół wypuścił z rąk dwubramkowe prowadzenie z Polonią Nysa i musiał zadowolić się punktem, zaś „Trójkolorowi” wysoko, bo aż 0:3 ulegli w Zielonej Górze miejscowej Lechii. Piłkarze Seweryna Gancarczyka po dwunastu seriach gier mają na swoim koncie pięć zwycięstw, dwa remisy i dwie porażki, natomiast przed własną publicznością dwukrotnie zwyciężali, dwukrotnie dzielili się punktami i dwukrotnie uznawali wyższość rywala. Kompletu punktów nie zapisali jednak już od trzech domowych meczów. Swoje minuty na czwartym szczeblu rozgrywkowym otrzymywali między innymi piłkarze kadry obecnego lidera PKO Ekstraklasy: Abbati Abdullahi, Maksymilian Pingot i Dominik Szala, a istotnym elementem układanki „Górników” jest pochodzący z Częstochowy Miłosz Rogula. Za największą gwiazdę zabrzan możemy uznawać kapitana i weterana na szczeblu centralnym, 37-letniego Marcina Wodeckiego. Początek spotkania Górnik II Zabrze – Skra Częstochowa już 19 października o godzinie 15:00 przy ulicy Bytomskiej 100 w Zabrzu. Na sędziego głównego wytypowano Krzysztofa Szydłowskiego, asystować będą mu Jakub Figler i Miłosz Ostałowski.

Skrót meczu 12 kolejki spotkań: Skra Częstochowa – Polonia Nysa

Patrząc na poczynania podopiecznych trenera Klaczy w pierwszej odsłonie meczu przeciwko Polonii Nysa, trudno było mieć inne oczekiwania od naszych piłkarzy niż zdobycie kompletu punktów. Skra, raz za razem stwarzała groźne sytuacją pod bramką strzeżoną przez Dariusza Szczerbala. Dobre wejście gospodarzy w drugą połowę, szybko zdobyty gol,  zdawały się potwierdzać te tezę. Diametralnie jednak, sytuacja zmieniła się po wydarzeniu z 59 minuty meczu. Drugi żółty kartonik, gra w osłabieniu odwróciły role w tym spotkaniu. Goście poczuli „przysłowiową krew” i mocno zabrali się do odrabiania strat. Wiele się działo w tym meczu, na którego skrót gorąco zapraszamy. Skra Częstochowa – Polonia Nysa 2:2 (1:0) SPONSOREM TRANSMISJI Z MECZU 12 KOLEJKI SPOTKAŃ BYŁ – MINIGOLF KRĘGIELNIA STACHERCZAKwww.stacherczak.pl

Dariusz Klacza po remisie z Polonią: Zabrakło chłodnej głowy

Po podziale punktów w starciu Skry Częstochowa z Polonią Nysa głos tradycyjnie zabrał szkoleniowiec „Skrzaków”, Dariusz Klacza. Trenerze, mecz zremisowany z kategorii tych, których nie mieliśmy za bardzo prawa zremisować. Jedna sytuacja powoduje niefortunny ciąg zdarzeń. Tak, mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Wyglądaliśmy kapitalnie w obronie wysokiej. Polonia w żaden sposób nam nie zagroziła, nawet nie dała sygnału do tego, że coś może się w tym spotkaniu zmienić. Świetne wejście w drugą połowę, strzelamy gola na 2:0. Natomiast oczekujemy od wszystkich zawodników, jak i zawodnicy oczekują od sztabu takiej chłodnej głowy w trudnych momentach. Tej chłodnej głowy zabrakło jednemu z zawodników i musieliśmy radzić sobie pół godziny w dziesiątkę, co jest na pewno trudne. Wydaje się, że w końcówce to mogło pójść w obie strony. Mieliśmy swoje zrywy. Dodatkowo emocje mocno podgrzane przez sztab zespołu Polonii Nysa. Jak ta sytuacja wyglądała z Pana perspektywy? Piłka nożna to są emocje i to jest też różny plan na mecz. Jeśli drugi trener zespołu Nysy tak ocenia zarządzanie piłkami w XXI wieku, kiedy futbol jest tak szybką grą i kiedy jest wyzywane kogoś od oszusta, dlatego że liczba piłek została zmniejszona z ośmiu do trzech, to jest to po prostu wysoce niska kultura osobista i brak kontroli nad swoimi emocjami. Stąd to się wzięło. Wiadomo, wynik też za tym szedł. Tak więc tutaj karygodne zachowanie drugiego trenera Polonii Nysa, ale to jest jego problem, nie mój. Uważam, że na tyle, ile mogliśmy, sprostaliśmy temu meczowi, natomiast chciałoby się więcej. Zgadza się Trener, że mimo wszystko większa część tego spotkania potwierdza, że jesteśmy na dobrej drodze, żeby dogonić tę czołówkę i się w niej zadomowić? Myślimy o każdym następnym meczu. Dzisiaj te humory są u nas gorsze z tego względu, że naprawdę czuliśmy po tych 50 minutach, że jesteśmy w stanie ten mecz wygrać. Natomiast tak się nie stało. Teraz przed nami kolejny długi mikrocykl, bo w niedzielę gramy z rezerwami Górnika Zabrze. Na pewno będziemy na ten mecz przygotowani. Chcemy zagrać kolejny mecz z planem, pomysłem, na dużej intensywności. I wierzę, że tak będzie w Zabrzu.

Futbol jest przewrotny. Remis z Polonią Nysa

W spotkaniu dwunastej kolejki Betclic III Ligi grupy trzeciej Skra Częstochowa przed własną publicznością podzieliła się punktami z Polonią Nysa. Mimo prowadzenia „Skrzaków” dwoma bramkami, czerwona kartka zmieniła oblicze sobotniego meczu i dała drugą szansę drużynie gości, która wyszarpała remis, a do samego końca była w grze o zwycięstwo. Pierwszy kwadrans spotkania upłynął pod znakiem walki o piłkę. Skutecznie zakładany po obu stronach pressing sprawiał, że drużyny Skry i Polonii swoich szans szukały po przechwytach na połowie rywala. Z czasem optyczna przewaga częstochowian zaczęła się zarysowywać. Często wykorzystywane były nasze skrzydła. Po jednej z akcji rozpędzony Szymon Jarek dośrodkował piłkę na głowę Przemysława Sajdaka, jednak nasz pomocnik nie zdołał oddać czystego strzału. Chwilę później Zbigniew Wojciechowski wypatrzył w szesnastce Ivana Metlushkę, lecz lider ligowej klasyfikacji strzelców został uprzedzony przez obrońcę. 25. minuta to jeszcze bardziej wymarzona sytuacja „Skrzaków”. Prawy zacentrował do lewego, czyli Szymon Jarek odnalazł Zbyszka Wojciechowskiego, ale ten z bliskiej odległości przeniósł futbolówkę obok bramki. Nasz boczny pomocnik błyskawicznie jednak zrekompensował sobie tę pomyłkę. „Zyba” dostał podanie na obieg od Przemka Sajdaka, a jego wstrzelenie przed bramkę tym razem skutecznie zamknął zadziorny Ivan Metlushko! Podopieczni trenera Dariusza Klaczy nie chcieli się zatrzymywać. Dwie okazje w krótkim odstępie na podwyższenie prowadzenia miał Łukasz Józefczyk, niestety obronną ręką wyszli z nich przyjezdni. Końcówka pierwszej odsłony to proste błędy obu bramkarzy. Najpierw z Łukaszem Józefczykiem przy nieśmiałym wyjściu po piłkę nie zrozumiał się Mateusz Górski, ale rywal który wyskoczył zza pleców naszych zawodników nie potrafił tego wykorzystać. Niedługo po tym gorąco zrobiło się w szesnastce „Polonistów”. Strzał Radosława Gołębiowskiego po odbiorze przy rozegraniu Dariusza Szczerbala został zablokowany, a dobitka Ivana Metlushko po rykoszecie przeszła tuż obok słupka. W końcówce rzut wolny na granicy pola karnego wywalczył Zbyszek Wojciechowski, a uderzenie ze stojącej piłki Przemysława Sajdaka obiło poprzeczkę! Gracze częstochowskiej Skry z szatni powrócili z przytupem! Przewagę udało się wywalczyć w prawym sektorze boiska, zagraną przez Szymona Jarka piłkę przepuścił wbiegający w pole karne Bartłomiej Zieliński, a strzał bez przyjęcia Ivana Metlushki po rykoszecie, który zupełnie oszukał golkipera przyjezdnych, został zamieniony na drugie trafienie dla naszego zespołu. Wszystko układało się zgodnie z planem, aż do końcówki godziny gry na zegarze. Wtedy Zbigniew Wojciechowski niepotrzebnie utrudniał wznowienie gry bramkarzowi nysan, a sędzia nie miał wyboru i musiał pokazać drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę naszemu piłkarzowi. Wskutek tych wydarzeń sztab naszego zespołu zdecydował się na grę bez napastnika, a miejsce na wahadle zajął Tymoteusz Mazanek, który zmienił Ivana Metlushkę. Polonia uwierzyła w odrobienie strat i ruszyła do przodu. „Skrzacy” wytrzymali napór przeciwnika niespełna dwadzieścia minut. Przyjezdni w końcu znaleźli lukę w bocznej strefie, a akcję po wstrzeleniu piłki przed bramkę zamknął Maksymilian Podgórski. Gol kontaktowy tylko uskrzydlił zespół trenera Adriana Klakli. Piłkarze w czerwonych strojach poszli za ciosem i po czterech minutach wyprowadzili bardzo podobny atak, który po dośrodkowaniu spod linii końcowej intuicyjnym strzałem zakończył Mateusz Lechowicz. Przy remisowym rezultacie gra w końcowych fragmentach meczu nieco bardziej się otworzyła. Skrę mimo niedowagi na boisku stać było na kilka zrywów. Szczególnie polegaliśmy na błyskotliwych przy linii bocznej Szymonie Jarku i Tymoteuszu Mazanku. Szansę na przywrócenie częstochowianom prowadzenia miał na nodze Radosław Gołębiowski, ale uderzenie z rzutu wolnego naszego wychowanka powędrowało nad poprzeczkę. Piłka meczowa znalazła się również po stronie ekipy z Nysy, gdy do centry na prawą flankę przy dalszym słupku dopadł ponownie Maksymilian Podgórski, a Mateusz Górski uratował nas na linii bramkowej. Finalnie mimo obronionego punktu przy dominacji drużyny przyjezdnych w ostatnich akcjach, szóstemu remisowi Skry Częstochowa w trwającym sezonie ligowym będzie towarzyszyć spory niedosyt. Skra Częstochowa – Polonia Nysa 2:2 (1:0) Skra Częstochowa: Górski – Napieraj, Józefczyk, Zieliński – Wojciechowski, Kołodziejczyk, Nocoń, Jarek – Sajdak, Gołębiowski – Metlushko (Mazanek) Rezerwowi: Warszakowski – Mikołajczyk, Kucharczyk, Lusiusz, Kossakowski, Waluda, Łukasiewicz, Cieślak Gole zdobywali: 1 – 0 I. Metlushko asysta Z. Wojciechowski – 26′2 – 0 I. Metlushko asysta Sz. Jarek – 47′2 – 1 M. Podgórski – 78′2 – 2 M. Lechowicz – 83′ Kartki : Żółte:Skra : Metlushko (34′), Gołębiowski (50′), Wojciechowski x 2 (51′, 58′), Józefczyk (53′), Sajdak (77′)Polonia: Kuc (31′), Zimoń (33′), Podgórski (73′), Czajkowski (81′), Dudek (82′) Częrwona: Skra: Wjciechowski (58′)

Zapowiedź meczu: Skra Częstochowa – Polonia Nysa

Przed nami kolejne ligowe emocje! W sobotę o 15:00 na bocznym boisku zondacrypto Arena zmierzymy się z Polonią Nysa w meczu 12. kolejki III ligi. Zapowiada się ciekawy i wymagający pojedynek – obie drużyny są w dobrej formie i mają apetyt na kolejne punkty. Nasza drużyna złapała właściwy rytm. W minionej kolejce odnieśliśmy pewne zwycięstwo na wyjeździe z LZS Starowice Dolne (4:1), a wcześniej wygraliśmy efektownie 6:2. Skuteczność w ataku, rosnące zgranie i coraz lepsza organizacja gry w defensywie pokazują, że zespół trenera Dariusza Klaczy idzie w dobrym kierunku. – Powiedziałem piłkarzom, że jesteśmy drugą siłą ofensywną tej ligi. Chcemy, żeby było to widać w każdym spotkaniu i na każdym boisku – podkreśla trener. Drużyna w ostatnich tygodniach nie tylko punktuje, ale też zaczyna imponować stylem gry. Wysoki pressing, szybkie przejścia i odwaga w budowaniu akcji sprawiają, że kibice znów mogą czuć dumę z tego, jak gra Skra. Polonia Nysa nie przyjedzie się bronić Polonia Nysa to rywal, którego absolutnie nie można lekceważyć. Zespół z Opolszczyzny prezentuje solidną, ofensywną piłkę i w ostatniej kolejce wygrał 4:2 ze Słowianinem Wolibórz. Nysanie zajmują bezpieczne miejsce w środku tabeli, ale nie kryją ambicji, by włączyć się do walki o wyższe lokaty. Ich gra opiera się na intensywności i umiejętnym wykorzystywaniu kontrataków, dlatego czeka nas wymagający mecz. Walczymy razem o kolejne punkty Sobota to dla nas szansa, by potwierdzić dobrą formę i przedłużyć serię spotkań bez porażki. Zespół jest głodny zwycięstw, pełen energii i wiary w swoje możliwości. Wiemy jednak, że kluczowym ogniwem tej układanki jesteście Wy – nasi kibice. To Wasz doping potrafi dodać skrzydeł, gdy mecz wchodzi w decydującą fazę. Razem po zwycięstwo, razem po kolejne punkty! SKRA Częstochowa – Polonia Nysa11.10.2025 g. 15.00Miejsce: Zondacrypto Arena (boczne boisko)ul. Limanowskiego 83Wstęp wolny Transmisja z meczu dostępna na kanale youtube.com https://www.youtube.com/live/U4l_GFChevY SPONSOR TRANSMISJI : MINIGOLF KRĘGIELNIA STACHERCZAKwww.stacherczak.pl