Po dwóch meczach bez wygranej powróciliśmy na zwycięską ścieżkę. Po meczu ze Słowianinem z trenerem Dariuszem Klaczą rozmawialiśmy o powrocie na „Loretę”, spadku intensywności w drugiej połowie, czy ocenie drużyny na półmetku sezonu.
Długo czekaliśmy na ten moment – pierwszy mecz na Lorecie w tym sezonie. Jak duża to różnica pod względem mentalnym, boiska, szatni?
– Na pewno jest różnica, tu faktycznie czujemy się jak w domu. Codziennie przecież tutaj trenujemy. To jest zapach naszej szatni, więc fajnie jest tu w końcu wrócić do grania w lidze. Dodatkowo możemy zagrać przy sztucznym oświetleniu. To było dla nas na pewno bardzo budujące, a do tego sprostaliśmy oczekiwaniom, które sami sobie postawiliśmy.
Powrót bardzo udany, bo od razu zwycięski. W pierwszej połowie pełna dominacja Skry, ale pod koniec meczu zrobiło się nerwowo.
– Każda połowa meczu kosztuje nas bardzo dużo intensywności, bo chcemy wysoko odbierać piłkę, zamykać rywala. Płacimy za to rachunek w drugich połowach spotkań, bo powinniśmy wcześniej zamykać mecze. Przestrzegałem zawodników, że w tym spotkaniu musimy mieć małe zwycięstwa na boisku – wygrane pojedynki, dobre stałe fragmenty gry, wyczekiwanie na dobry kontratak, ale też zabezpieczenie takich ataków rywali. Wychodziło nam z analizy, że to ich najgroźniejsza broń. Końcówka była trochę dla rywali, bo byli bardzo zdeterminowani do tego aby zdobyć drugą bramkę. Wybroniliśmy się jednak i mamy trzy punkty.
To jest kwestia młodości zespołu, że potrafi wypracować sobie zaliczkę, ale potem ciężko im to utrzymać?
– Nie, najbardziej myślę tutaj o intensywności. Pierwsze połowy naprawdę sporo nas kosztują, przez co pod koniec intensywność spada, ale my cały czas chcemy grać to samo. Wierzymy w to zarówno jako sztab, wierzą też zawodnicy. Na młody wiek bym nie zganiał, bo w pierwszej połowie również grali młodzi zawodnicy. Musimy się do tych drugich połów przyzwyczajać. Coraz bliżej jesteśmy okresu przygotowawczego do kolejnej rundy, który będzie trwał aż dwa miesiące. Jestem przekonany, że na wiosnę nasze drugie połowy będą wyglądały tak, jak teraz pierwsze.
Ci, którzy mogli oglądać to spotkanie nie mogą narzekać na nudę. To było żywe, szybkie spotkanie.
– W taki sposób myślimy o piłce nożnej, bo to ma być dla kibica. Im więcej w meczu będzie ciekawych sytuacji bramkowych, tym mecz może się bardziej podobać. Kolejny mecz ze zdobytymi bramkami, ale dążymy też do tego, aby tracić ich jak najmniej. Chcemy zacząć grać na zero z tyłu.
Pierwsza runda za nami, więc możemy dokonać małego podsumowania. Szóste miejsce w tabeli, 28 zdobytych punktów. To jest to co miało być?
– Mieliśmy swoje wewnętrzne cele, które nie dotyczyły jakby liczby zdobytych punktów i miejsca w tabeli, ale przede wszystkim tego, aby ten zespół pokazywał jakąś swoją myśl. Najważniejsze, że przez te 17 spotkań pokazaliśmy, że mamy określony kierunek. Im bardziej będziemy w niego wierzyć, tym więcej punktów będziemy zdobywać.
Rozmawiał Mariusz Rajek
