Trafienie Przemka w ostatniej kolejce dało nam cenny punkt w Goczałkowicach-Zdroju. „Sajdi” pamięta ze Skrą smak I ligi. Zapraszamy do krótkiej rozmowy z naszym pomocnikiem.
Sześć goli i trzy asysty w tym sezonie. Jesteś zadowolony czy jednak jest trochę niedosytu?
Na pewno zawsze może być lepiej. Sześć bramek to dość sporo na tym etapie rozgrywek, aczkolwiek wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zawsze chciałoby się mieć ich jeszcze więcej, ale cieszę się z tego co jest, bo dochodzą jeszcze wspomniane asysty. Jestem zadowolony, ale nie popadam w samozachwyt. Trzeba pracować dalej, żeby te statystyki wyglądały jeszcze lepiej.
Przychodziłeś do Skry, gdy awansowała do I ligi. Potem byłeś w momencie spadku do II i po sezonie spędzonym w Chojniczance wróciłeś, gdy jest trzecia. Bardzo duży przeskok, czy ta III liga wcale nie jest taka słaba?
Ta liga na pewno nie jest słaba, bo są tu bardzo mocne drużyny. Rywalizujemy z nimi w taki sposób, aby zawsze starać się wygrać. Sportowo przeskok pomiędzy drugą a trzecia ligą na pewno jest jednak kolosalny, o I lidze to nawet nie mówię. Niemniej w III lidze drużyny też mają swój plan na mecz i na pewno nie gra się tutaj łatwo. Na pewno nie prześlizgamy się w tej lidze z dużą łatwością. Trzeba dużo pracować, aby wygrywać w III lidze, bez względu na to czy się gra z ostatnią drużyną w tabeli czy liderem. Mecze stoją na fajnym poziomie.
Polubiłeś chyba już mocno Częstochowę, bo nie licząc czasu w Chojnicach, grasz w Skrze od 2021 roku.
Zgadza się, to jest mój czwarty sezon w Skrze w trzeciej różnej lidze. Zawsze pozytywnie odbierałem ten klub. Przechodząc z ŁKS-u do Skry, która właśnie awansowała do I ligi dano mi tutaj szansę, której w Łodzi pewnie bym nie dostał. Jestem wdzięczny za wyciągnięcie do mnie ręki i jak widać – lubię tutaj wracać.
Wracając jeszcze do poprzedniego meczu w Goczałkowicach: jak się gra przeciwko Łukaszowi Piszczkowi? Mówi się, że 66-krotny reprezentant Polski pożegnał się tym meczem z karierą zawodnicza, choć oficjalnie tego jeszcze nikt nie ogłosił.
Coś się o tym mówiło, natomiast też nie usłyszeliśmy żadnych konkretów. Co do samej gry, to fajna sprawa zagrać na Łukasza Piszczka. Wielkie i cenne doświadczenie zagrać przeciwko takiemu zawodnikowi, który wielokrotnie grał w Lidze Mistrzów. Od takiego piłkarza wiele można się nauczyć, bo mimo swojego wieku nadal ma w sobie to coś.
Na co stać nas w tym sezonie? Bardziej środek stawki, czy szansa powalczenia o coś więcej?
Zobaczymy, skupiamy się tak naprawdę na każdym kolejnym meczu. Zobaczymy jakie miejsce da nam to na koniec sezonu. Teraz nie ma co mówić o takich rzeczach jak awans. Trzeba się przygotowywać do każdego kolejnego spotkania, ciężko pracować, a efekty mogą przyjść dopiero później. Stać nas na wiele i pokazaliśmy to w niejednym meczu. Gramy bardzo dobrze, realizujemy plan, który wcześniej sobie zakładamy. Cieszę się, że znów jestem w Skrze, bo ta gra sprawia mi wiele radości.
W sobotę mecz z beniaminkiem o nieco egzotycznej nazwie. Czego spodziewacie się po Słowianinie Wolibórz?
Nastawienie zawsze mamy bojowe. Przyjeżdża drużyna, która w poprzedniej kolejce wygrała walkowerem, a więc mogą być wypoczęci. W piątek będziemy mieć analizę rywala i wtedy na pewno dowiemy się o nich więcej. Tak na dobrą sprawę, to ja sam tej trzeciej ligi dopiero się uczę.
Rozmawiał Mariusz Rajek
