Jeden punkt, jeden gol – to bilans „Skrzaków” niedzielnym popołudniem w Kluczborku. Mimo tylko dwóch piłek w siatkach obu bramek, spotkanie z drugą drużyną ligi poprzedniego sezonu miało swoją dramaturgię, zwłaszcza w końcówce. Meczowe wydarzenia komentuje trener naszego zespołu, Dariusz Klacza. Początek tego pojedynku nie był dla nas łatwy. Czy taki był plan, żeby pozwolić się wyszumieć MKS-owi? Po prostu trzeba było zagrać mądrze. Jeśli MKS szumiał, to my musieliśmy złapać taką rytmię, czyli zagrać bardziej bezpośrednio, żeby móc wrócić później do swojego grania przy mniejszej intensywności w perspektywie przeciwnika. I myślę, że zagraliśmy mądrze. Na pewno tę pierwszą połowę, jak i cały mecz zagraliśmy mądrze. Kluczbork faktycznie na nas ruszył, ale dobrze broniliśmy pola karnego i próbowaliśmy zagrać bezpośrednio. Wydaje się, że w drugiej połowie rywal opadł z sił i udało się to wykorzystać, ale tlen podaliśmy tą niepotrzebną czerwoną kartką. Tak. Mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Materiały wideo świadczą jednoznacznie o tym, że był faul w polu karnym. Nie ma tam żadnej dyskusji. Radek nic nie dodał od siebie. Widać wyraźnie, że jest ciągnięty. Powinien być drugi rzut karny dla naszej drużyny, zamiast grania w osłabieniu, natomiast sędzia po prostu nie wytrzymał tej presji doświadczonych zawodników klubu z Kluczborka, którzy mocno podpowiadali, jak ma decydować. Niemniejszy żal można mieć po tym błędzie w rozegraniu, po którym padła wyrównująca bramka. Nie mam pretensji, bo piłka nożna to jest gra błędów i kto popełnia ich mniej, ten po prostu wygrywa mecz. W tym momencie Przemek się pomylił, ale warto zobaczyć to, jak pracował cały mecz i ile dał zespołowi, przede wszystkim w pressingu. To było naprawdę warte pogratulowania, a nie możemy go oceniać przez ten jeden błąd. Błąd popełnił, jest o tę sytuację mądrzejszy. Wierzę, że już nie popełni go w kolejnych meczach.
Tag: MKS Kluczbork
Trzeci podział punktów. Pechowy remis w Kluczborku
MKS Kluczbork po niezłym początku ligowego sezonu przystępował do spotkania czwartej kolejki ze Skrą Częstochowa w roli faworyta. Po końcowym gwizdku to jednak gospodarze bardziej docenią punkt, który wyszarpali w rywalizacji z naszym zespołem w doliczonym czasie gry. Trzeba przyznać, że w początkowych minutach to drużyna trenera Łukasza Ganowicza prezentowała się lepiej. Pierwszy raz na naszej połowie zrobiło się gorąco po niedokładnym wycofaniu Szymona Jarka do Bartosza Warszakowskiego. Nasz bramkarz zdołał uprzedzić wślizgiem czyhającego napastnika, a próba strzału na pustą bramkę z połowy boiska na szczęście okazała się niecelna. Gospodarze spore zagrożenie stwarzali również ze stałych fragmentów gry, bo po dobrze rozegranych rzucie wolnym i rzucie rożnym, MKS miał po jednej groźnej sytuacji, a futbolówka w obu przypadkach przeszła tuż obok słupka. „Skrzacy” dłużej wchodzili w ten mecz, ale już od drugiej „ćwiartki” tego starcia częstochowscy piłkarze zaczęli przejmować inicjatywę. Akcje ofensywne napędzali nasi wahadłowi, czyli Zbigniew Wojciechowski i wracający po krótkiej przerwie spowodowanej urazem Szymon Jarek. Często brakowało tylko ostatniego podania. Przy nieco zepchniętej defensywie kluczborczan trzeba było się decydować na strzały z dystansu. Po jednym z ataków z sytuacyjnej piłki na bramkę kropnął Piotr Nocoń, ale piłka przeszła obok słupka bramki strzeżonej przez wypożyczonego z Rakowa Częstochowa Kacpra Jureczki. W drugiej odsłonie pojedynku podtrzymywaliśmy dobrą energię i rytm gry. Łatwość w dochodzeniu do podbramkowych okazji pokazał ponownie Piotr Nocoń, jednak górą był golkiper miejscowych. Do trzech razy sztuka? Nie tym razem. Mimo świetnej centry Przemysława Sajdaka z rzutu wolnego piłka po strzale głową „Nocka” odbiła się od słupka. Krótko przed tym faktem zadrżało obramowanie również naszej bramki, kiedy po wyprowadzonej kontrze w poprzeczkę trafił Michał Biskup. Dodatkowo ze stojącej piłki postraszył nasz były zawodnik Krzysztof Napora, ale Bartek Warszakowski stanął na wysokości zadania. Swój moment wykorzystali podopieczni trenera Dariusza Klaczy. Po wygranej walce na połowie kluczborczan, Ivan Metlushko zastawił się z piłką w polu karnym i został sfaulowany. Sędzia Przemysław Berliński nie miał wątpliwości co do decyzji o rzucie karnym. Jedenastkę bardzo pewnie wykonał sam poszkodowany, który zmylił bramkarza. Objęliśmy prowadzenie i przez dłuższy czas wydawało się ono niezagrożone. Niestety, na siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry lekko podtrzymywany za koszulkę Radosław Gołębiowski zdaniem arbitra wymuszał kolejny rzut karny i musiał zejść z boiska po obejrzeniu żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartki. Od tej chwili zaczęły się nasze problemy, a MKS rzucił do ofensywy wszystkie siły. Z próbą dowiezienia zwycięstwa wiązało się wprowadzenie taktyki w stylu „obrony Częstochowy”. Na naszej defensywie nie robiły wrażenia następne dośrodkowania i dłuższe piłki zagrywane w pole karne. Zaważył błąd po przechwycie futbolówki, kiedy z podaniem do środka pospieszył się Przemek Sajdak, a płaskim strzałem pod poprzeczkę poza zasięgiem Bartka Warszakowskiego popisał się mający sporą przestrzeń przed szesnastką Kamil Nykiel. Decydujący cios próbowały zadać obie strony, ale po akcji „Skrzaków” lewą flanką wstrzelenie wprowadzonego na boisko Jerzego Napieraja zostało oddalone, a po kontrataku rywali trzy na trzy w sytuacji oko w oko z rywalem zwycięsko wyszedł Bartosz Warszakowski. Mecz zakończył się więc wynikiem 1:1. Skra Częstochowa – MKS Kluczbork 1:1 (0:0) 1 – 0 Metlushko (karny) 69′ Skra Częstochowa: Warszakowski – Lusiusz, Józefczyk, Kucharczyk – Wojciechowski, Nocoń, Kołodziejczyk (72′ Napieraj), Jarek (72′ Mazanek) – Sajdak, Gołębiowski – Metlushko (84′ Gibała) Rezerwowi: Górski – Kossakowski, Dmytryszyn, Waluda, Łukasiewicz Żółte kartki : Gołębiowski x 2, Nocoń, Kołodziejczyk, Józefczyk Czerwona kartka: Gołębiowski (83′)
Pójść za ciosem. W Kluczborku o pierwsze zwycięstwo w lidze!
Pozostał ostatni mecz do zakończenia czwartej kolejki trzeciej grupy Betclic III Ligi. Na zamknięcie tej serii gier Skra Częstochowa w oddalonym o około 75 kilometrów na zachód Kluczborku zmierzy się z miejscowym MKS-em. Podopieczni trenera Dariusza Klaczy wciąż czekają na pierwsze ligowe zwycięstwo. W pierwszych trzech potyczkach, w których styl pozostawał lepszy od wyników, „Skrzacy” uzbierali tylko dwa punkty, które po sobotnich starciach sprawiły, że zespół został zepchnięty do strefy spadkowej. Impulsem do wygrywania na froncie trzecioligowym powinna być środowa potyczka pucharowa, w której nasi piłkarze pokonali aż 4:0 rezerwy Rakowa Częstochowa. W mało doświadczonym składzie Skry z pierwszymi meczami sezonu dopiero klarowali się następni po kapitanie Piotrze Noconiu liderzy. Jedną z wiodących postaci w ofensywie jest Ivan Metlushko, autor czterech goli w pięciu spotkaniach. Z młodszymi kolegami coraz lepiej rozumieją się Przemysław Sajdak, Radosław Gołębiowski czy Zbigniew Wojciechowski, którzy wracali do zupełnie innej Skry, niż odchodzili w poprzednich latach. Kontuzja Jakuba Mikołajczyka nie pomogła ustabilizować sytuacji w defensywie, ale ostatni występ na zero z tyłu był dowodem na skuteczne działanie procesu budowy naszej linii obrony, gdzie sztab ma do dyspozycji Oliwiera Kucharczyka, Nikodema Kossakowskiego, Łukasza Józefczyka, Mateusza Korzeniewskiego, Jerzego Napieraja i Mateusza Lusiusza. Środek pola w ryzach trzyma natomiast coraz lepiej czujący się na boisku Paweł Kołodziejczyk. Dynamiczny rozwój zespołu pozwala wierzyć w jutrzejszy korzystny rezultat na terenie biało-niebieskich, pomimo dobrego startu sezonu w wykonaniu klubu z województwa opolskiego. MKS po pechowym remisie w Zielonej Górze z Lechią, pokonał u siebie Karkonosze Jelenia Góra 6:3 i Górnika II w Zabrzu 1:0. Kluczborczanie po zajęciu drugiej pozycji w tabeli w ubiegłym sezonie przegrali starcie barażowe z Błękitnymi Stargard, ale teraz znów dają do zrozumienia, że chcą walczyć o najwyższe cele. Drużynę trenera Ganowicza reprezentuje między innymi Krzysztof Napora, który spędził w naszym klubie pięć lat, świętując awans do drugiej, a później do pierwszej ligi i rozgrywając 29 spotkań na poziomie zaplecza ekstraklasy. W kadrze rywala znajdziemy również znanego z najwyższej klasy rozgrywkowej w naszym kraju Patryka Tuszyńskiego, czy byłych zawodników Odry Opole – Rafała Niziołka i Dawida Czaplińskiego. Bramkę MKS-u strzeże wypożyczony z Rakowa Kacper Jureczko. Pierwszy gwizdek w meczu MKS Kluczbork – Skra Częstochowa w niedzielę o godzinie 17:00 na stadionie przy ulicy Sportowej 7. Spotkanie posędziuje Przemysław Berliński z Dębiny. Asystować mu będą Robert Drużbicki i Krzysztof Dróżdź.
