#Nowy w Skrze: Marcel Przygodzki

Nowym zawodnikiem zespołu SKRA/Amator został Marcel Przygodzki.

Marcel to dobrze znana postać w środowisku Skry. Swoją karierę piłkarską rozpoczął w LKPS Borowno. Szybko został zauważony przez naszą Akademię, do której trafił w 2014 roku. Łącznie w drużynach juniorskich Skry spędził 6 sezonów. Następnie pierwsze dwa lata seniorskie również rozegrał w naszych barwach.

Później drogi Przygodzkiego i Skry się rozeszły i zawodnik kontynuował karierę w takich klubach jak Znicz Kłobuck, MKS Myszków, a przez ostatnie cztery sezony w Unii Rędziny.

Marcel Przygodzki urodził się 21 sierpnia 2001 roku. Jego nominalna pozycja to skrzydłowy/wahadłowy, a największy atut to szybkość i dynamika. Poniżej rozmowa z nowym zawodnikiem drużyny SKRA/Amator.

Marcel, witaj w Skrze Częstochowa. Dla ciebie to powrót do naszego klubu.

Marcel Przygodzki: I bardzo się z niego cieszę! Mam bardzo duży sentyment do tego klubu. Jestem ze Skrą związany od połowy swojego życia. Znam to otoczenie, ludzi, więc łatwo było mi się zaaklimatyzować w tym nowym projekcie. Dla mnie to też nowy rozdział, ponieważ gdy odchodziłem ze Skry to stawiałem pierwsze kroki w seniorskiej piłce. Teraz wracam już jako zawodnik z sześcioletnim doświadczeniem na poziomie seniorów. Chciałbym swoją wiedzę i wspomniane doświadczenie przekazywać dalej, pomagając w ten sposób młodszym kolegom. Teraz to oni są w tym miejscu, w którym ja byłem, gdy odchodziłem ze Skry.

Grę w I zespole będziesz łączyć z pracą w Akademii. 

Zgadza się. Już od roku pracuję w Akademii jako trener przygotowania motorycznego. Do tej pory zajmowałem się głównie treningami siłowymi w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Teraz, z końcem lipca, dołączyłem do trenera Szymona Kokota jako asystent drużyny U16. Uważam, że to będzie dla mnie fajne doświadczenie – łączenie gry z trenowaniem młodzieży. Myślę, że może to działać z korzyścią obopólną. Ja ze swoim doświadczeniem mogę pomagać młodym zawodnikom, ale ja też u nich mogę coś podpatrzeć, co pomoże mi w rozwoju jako zawodnikowi.

Byłeś brany pod uwagę do występów w Betclic 3. Lidze?

Tak, była taka możliwość, ale wówczas zadecydowałem, że nie chcę tego łączyć. Uważam, że czasowo byłoby mi to trudno zgrać – dalsze wyjazdy i treningi dwa razy dziennie. Sądzę, że w lidze okręgowej czasowo będzie to do pogodzenia. Chcę wesprzeć klub w tej niełatwej sytuacji sportowej.

Obserwowałem cię podczas sparingów. Twój największy atut to bez dwóch zdań szybkość.

(Śmiech) Nie ukrywam, że szybkość to jest cecha, z którą się urodziłem. Mam to zapisane w genach. Ponadto jestem trenerem przygotowania motorycznego i to też pozytywnie wpływa na moją szybkość, którą stale chcę rozwijać. W głównej mierze bazuję na dynamice. Gram na wahadle, więc dzięki prędkości staram się wykorzystywać wolną przestrzeń w bocznych sektorach. 

Na bieżni podczas bieżących mistrzostw Europy w lekkiej atletyce pewnie też byś się sprawdził.

Nie ukrywam, że do pewnego czasu w gimnazjum czy liceum udawało mi się osiągać sukcesy właśnie w zawodach lekkoatletycznych. Biegałem na 100 metrów i cóż… był potencjał, jednak miłość do futbolu przeważyła. W piłce nożnej jest zdecydowanie więcej emocji, więcej się dzieje, cała ta otoczka. Mam na myśli to, że gdy mówimy sport, większości od razu na myśl przychodzi piłka nożna. To dyscyplina globalna. Myślę, że marzeniem każdego młodego chłopaka jest zostać piłkarzem i grać na jak najwyższym poziomie.

Na boisku zobaczymy cię z numerem 7. Do tej pory należał on do Piotra Noconia. Będzie ważyło?

Ostatnio właśnie śmialiśmy się w szatni, że wybrałem sobie ciężki numer. „Nocek” to legenda Skry Częstochowa i z góry zapowiedziałem, że kiedy tylko przyjdzie z powrotem do naszej drużyny, to siódemka wróci do niego. Był taki moment, że zastanawiałem się nad wyborem tego numeru, ale ostatecznie się na to zdecydowałem. Tak jak jednak powiedziałem – spokojnie, znam miejsce w hierarchii i jeśli „Nocek” wróci, to zmienię numer. Szanuję historię i to wszystko, co Piotrek zrobił dla tego klubu.

Rozegraliśmy trzy mecze sparingowe, wszystkie zostały wygrane. Drużyna będzie się jednak budować i rozwijać w trakcie rozgrywek. Jak ty to widzisz?

Tak jak powiedziałeś, mamy nową drużynę tworzoną od podstaw. Są w niej zawodnicy wywodzących się głównie z Akademii, wsparci kilkoma bardziej doświadczonymi piłkarzami. Myślę, że krok po kroku musimy wszystko budować, ale nie będę ukrywał, że chcielibyśmy wywalczyć awans. Uważam, że miejsce Skry nie jest w lidze okręgowej, tylko zdecydowanie wyżej. Jako zawodnik i członek tej drużyny mogę powiedzieć, że otwarcie będziemy dążyć do awansu. Ważny będzie też rozwój zespołu. Moim zdaniem mamy bardzo dobry sztab trenerski, który nam w tym pomoże. Trener Tomasz ma bardzo duże doświadczenie. Miałem przyjemność z nim już pracować w przeszłości. Po roku, który spędził w 3. lidze jako asystent, bardzo się rozwinął. Myślę, że dla nas i zwłaszcza dla tych młodych chłopaków to duży plus. Naprawdę mają się od kogo uczyć. 

Przewijanie do góry