Bardzo dobre spotkanie rozegrał w sobotnim meczu w Siedlcach Mariusz Holik. Nasz 27-letni obrońca otworzył wynik meczu w 31. minucie. Później miał wiele udanych interwencji, mógł również wpisać się do protokołu jak strzelec bramki samobójczej. Po meczu zamieniliśmy z zawodnikiem kilka słów. Mariusz, wielkie gratulacje za mecz w Siedlcach. Dla ciebie jako zdobywcy pierwszej bramki, a dla całej drużyny za naprawdę dobry mecz. – Bardzo zależało nam na tym zwycięstwie. Po dwóch ostatnich porażkach chcieliśmy się przełamać i to się udało. Na pewno bardzo dobrze zagraliśmy w pierwszej połowie. W drugiej już graliśmy typowo na wynik, ale tak jak mówię – najważniejsze były trzy punkty, a nie styl. W poprzednim meczu Górnik Polkowice bardzo dobrze nas rozpracował. Można powiedzieć, że w Siedlcach to my wzorowo przygotowaliśmy się taktycznie na drużynę Pogoni? – Zgadzam się z tym. Poza atakami w drugiej części meczu, gdzie zaryzykowali i prawie całą drużyną wchodzili w nasze pole karne nie zagrozili nam jakoś poważnie. W 85. minucie zrobiło się jednak nerwowo. Przez trzy minuty na tablicy wyników był remis, a ty miałeś okazję wpisać się na listę strzelców dla obu drużyn. Ostatecznie gol na 1-1 został zapisany zawodnikowi Pogoni. – Tak było, ich zawodnik uderzył z przebitki, piłka po drodze trafiła we mnie i wpadła do naszej bramki. Była jednak już zbyt mała odległość między mną a piłką, żebym był w stanie zareagować. Niestety obrońcy czasem tak mają, takie sytuacje się zdarzają w polu karnym. Rozmawiał Mariusz Rajek
Kategoria: I Zespół
4 pytania do Kamila Wojtyry po Siedlcach
Bramka Kamila Wojtyry w 88 minucie meczu z Pogonią Siedlce przesądził o naszej wygranej w meczu z Pogonią w Siedlcach. O wadze tej wygranej, okolicznościach zdobycia gola i najbliższym rywalu po meczu rozmawialiśmy z naszym napastnikiem. Niektórzy Kamil się martwili, że po świetnym początku zapomniałeś jak się strzela bramki. Przypomniałeś o sobie w najlepszy możliwy sposób dając Skrze zwycięską bramkę w Siedlcach. Bramka do tego piękna i pełna dramaturgii po odbiciu od dwóch słupków. – Bardzo się cieszę, że ta bramka padła, bo piłka długo toczyła się po linii. Do końca trzymała mnie w niepewności (śmiech). Przełamałem niemoc strzelecką z ostatnich meczów, kiedy to sytuacje były, piłka nie chciała wpaść do bramki. Cieszę się tym bardziej, że ten gol pomógł nam zdobyć trzy punkty. Myślimy już o kolejnym spotkaniu. Zatrzymując się jeszcze przy tej bramce – miałeś obawy, że piłka odbije się od dwóch słupków i wyjdzie w pole? – Było tam chyba zbyt mało czasu, żeby o czymkolwiek pomyśleć (śmiech). Radość faktycznie jest olbrzymia, bo pokonujemy bardzo silnego rywala na jego terenie. Pogoń ostatnio wygrywała mecz za meczem. – Dokładnie tak. Był to bardzo ważny mecz, który pozwolił nam utrzymać się w czołówce ligi. Pozostaje nam teraz tylko podtrzymać tą dobrą grę, bo byliśmy dziś dobrze zorganizowani. Dobrze zarówno broniliśmy, jak i stwarzaliśmy sytuacje, zwłaszcza w drugiej połowie po kontratakach. Mieliśmy okazje na gola na 2-0, który pewnie skończyłby ten mecz wcześniej. Nieważne jak, najważniejsze, że na koniec przechyliliśmy szalę zwycięstwa na naszą stronę i wracamy co Częstochowy z trzema punktami. Olimpia Grudziądz będzie naszym najbliższym rywalem, tym razem u siebie. Mamy nadzieję, że porażka z Polkowicami to będzie jedyna w tej rundzie porażka Skry w roli gospodarza. – Również mam taką nadzieję. W meczu z Grudziądzem będziemy chcieli zrehabilitować się za mecz z Górnikiem. Chcemy zaprezentować się z jak najlepszej strony. Rozmawiał Mariusz Rajek
„Pamiętam taką bramką jaką zdobył Kamil” – Marek Gołębiewski po meczu w Siedlcach
Niezwykle ważne punkty wywalczyła w sobotę (14.11) nasza drużyna w wyjazdowym meczu z Pogonią Siedlce. Wygrana 2:1 cieszy tym bardziej, że Skra osiągnęła ją w niezwykle emocjonujących i szczęśliwych okolicznościach. Trener Marek Gołębiewski po spotkaniu był uradowany wynikiem, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę, że cały czas jest nad czym pracować. Panie trenerze gratuluję bardzo ważnej wygranej w Siedlcach. Czy paradoksalnie te dwie ostatnie porażki nie pomogły nam dziś w pokonaniu Pogoni? – Na pewno dwie porażki z rzędu powodują w człowieku sportową złość i chce to jak najszybciej nadrobić. Nie ukrywam, że zawsze wierzę w swoich zawodników, bo nawet w tych przegranych meczach na pewno nie byliśmy drużyną, która oddała piłkę rywalowi i dla nikogo nie byliśmy łatwym przeciwnikiem. Mecz w Siedlcach również był bardzo ciężki, ale jak często podkreślam w tej lidze każdy taki jest. Trzeba walczyć o każdy centymetr boiska. Pogoń wyrównała z nami na 1-1 w 85 minucie i mieliśmy dziś też trochę szczęścia, że kilka minut później piłka po uderzeniu Kamila odbiła się od dwóch słupków i wpadła do bramki. Niesamowicie cieszymy się z tej wygranej. Te punkty pozwalają nam pozytywnie myśleć o kolejnych meczach. Pamięta trener mecz z takim golem jak ten Wojtyry? – A pamiętam. Jak debiutowałem w drugiej lidze w barwach Gwardii Warszawa, mój kolega Marcin Harasimowicz strzelił właśnie w taki sposób. On miał trochę więcej pecha, bo piłka po odbiciu się od dwóch słupków zatrzymała się na linii. Ja wtedy podbiegłem, dobiłem i to była moja pierwsza bramka na poziomie centralnym. Dzisiaj właśnie mi się ta sytuacja przypomniała i fajnie, że zakończyła się dla nas trzema punktami na trudnym terenie. Denerwował się trener trochę w drugiej połowie? Po pierwszej bardzo dobrej w naszym wykonaniu, w drugiej daliśmy się fragmentami zdominować Pogoni. – Na pewno jest nad czym pracować i co analizować. Jako dobra drużyna nie możemy sobie pozwolić na takie słabsze momenty i uważam, że w drugiej połowie faktycznie mieliśmy kilka słabszych momentów, które mogły zaważyć na zdobyczy punktowej. Na szczęście przeciwnik zdobył bramkę późno i mocno nas to rozdrażniło, bo od razu przeszliśmy do frontalnych ataków. Jeden z nich zakończył się pozytywnie i Kamil strzelił bramkę. Za tydzień gramy u siebie z Olimpią Grudziądz. Pójdziemy za ciosem? – Na pewno zrobimy wszystko, aby zagrać dobry mecz, a wynik zawsze jest sprawą otwartą. Chciałbym bardzo abyśmy poszli za ciosem, zostały nam cztery mecze do końca rundy i jako ambitny człowiek wraz z moim zespołem chcemy zgarnąć całą pulę w tych spotkaniach, ale na pewno nie będzie to łatwe. Rozmawiał Mariusz Rajek
Skrót meczu: Pogoń Siedlce – Skra Częstochowa
Po golach Mariusza Holika i Kamila Wojtyry nasz zespół wygrywa mecz w Siedlcach. Podopieczni trenera Gołębiewskiego przez 80 minut dyktowali warunki gry i kontrolowali spotkanie. W ostatnich 10 minutach tej koncentracji i konsekwencji zabrakło, dzięki czemu mecz miał arcyciekawe zakończenie.
Zdobywamy Siedlce! Skra wygrywa z Pogonią
Powracamy na zwycięska ścieżkę! Po ciekawym i pełnym emocji meczu wygrywamy 2:1 i zdobywamy trzy punkty w Siedlcach. Wygrana z Pogonią ma ogromne znaczenie, ponieważ pozwoliła nam awansować na czwarte miejsce w tabeli i potwierdza dobrą dyspozycję Skry w tym sezonie. Na listę strzelców wpisali się Mariusz Holik oraz Kamil Wojtyra. Spotkanie w Siedlcach od pierwszych minut mogło się podobać. Obie drużyny postawiły na dość otwartą taktykę, dzięki czemu akcje szybko przenosiły się z jednego pola karnego w drugie. Skra już w 5. minucie mogła objąć prowadzenie. Kamil Wojtyra mógłby zapytać się bramkarza gospodarzy Mikołaja Smyłkę, w który róg posłać mu piłkę, gdyby lepiej opanował futbolówkę w polu karnym. Kolejna dobra okazja dla naszej drużyny miała miejsce w 24. minucie. Po mocnym uderzenie Radka Gołębiowskiego piłka spadła pod nogi Karola Noiszewskiego, ale ten niestety uderzył za lekko. Nasza przewaga i kontrola nad meczem znalazła potwierdzenie w 31. minucie. Mariusz Holik wykazał się największym sprytem w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Piotrka Noconia, dostawił głowę i wyprowadził Skrę na prowadzenie. Po straconej bramce gospodarze nie mieli pomysłu na sforsowanie naszej defensywy. W 38. minucie byliśmy bliscy podwyższenia wyniku. Ponownie piłka spadła pod nogi Noiszewskiego i ponownie nasz zawodnik uderzył za lekko. Choć już mocniej niż w pierwszej próbie. Pogoń zagroziła bramce Mikołaja Biegańskiego dopiero w samej końcówce pierwszej części gry. Do szatni schodziliśmy jednak z prowadzeniem 1-0. W drugiej połowie gospodarze zagrali ze zdecydowanie większym animuszem spychając nas do defensywy. W 54. minucie, jak i w kilku późniejszych sytuacjach mieliśmy szczęście, że Ishmael Baidoo nie miał najlepszego dnia i nie potrafił wykorzystać żadnej z sytuacji, nawet jak piłka spadała tuż pod jego nogi w polu karnym. Przetrwaliśmy kilkadziesiąt minut dominacji Pogoni i zepchnięcia nas do linii 30. metra i mniej więcej od 70. minuty minuty zaczęliśmy odnajdywać rytm z pierwszej części spotkania. W 73. minucie mogliśmy postawić kropkę nad „i”. Bardzo ładny, zespołowy kontratak strzałem zakończył Maciek Kazimierowicz. Niestety piłka poszybowała nad poprzeczką. W 84. minucie mieliśmy ogrom szczęścia, że festiwal naszych błędów nie zakończył się golem dla gospodarzy. Minutę później Pogoń jednak dopięła swego. Piotr Pierzchała znalazł się sam na sam z pustą bramką. Takiej okazji nie mógł zmarnować, piłka po strzale odbiła się jeszcze od Holika i zatrzepotała w bramce. Kiedy wydawało się, że będziemy musieli do końca drżeć choćby o jeden punkt, szczęście uśmiechnęło się do naszej drużyny. W 88. minucie w ole karne Pogoni wpadł Kamil Wojtyra. Po jego strzale piłka odbiła się od słupka, przetoczyła wzdłuż linii bramkowej, odbiła się od drugiego słupka i mimo rozpaczliwej interwencji golkipera siedlczan przekroczyła linię bramkową. Wśród naszych zawodników i na ławce rezerwowych wybuchła euforia. Po tym ciosie Pogoń już się nie podniosła. W doliczonym czasie gry mogliśmy jeszcze dobić rywali. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się wprowadzony w końcówce Daniel Pietraszkiewicz. Niestety minimalnie się pomylił i piłka przeleciała obok słupka. – Kiedy przegrywa się dwa razy z rzędu, to w człowieku jest złość i chce te punkty jak najszybciej nadrobić. Mieliśmy dziś też trochę szczęścia, bo piłka po uderzeniu Kamila odbiła się od dwóch słupków i dopiero wpadła do bramki. Czy pamiętam taką bramkę? Sam kiedyś taką strzeliłem. To był mój debiut w drugiej lidze. Po strzale Marcina Harasimowicza piłka odbiła się od dwóch słupków, zatrzymała się na linii, a ja ją dobiłem – wspominał po meczu uradowany trener Marek Gołębiewski. Wygrana na bardzo trudnym terenie w Siedlcach pozwoliła awansować Skrze na czwarte miejsce w tabeli. Za tydzień czeka nas starcie z Olimpią Grudziądz. Początek meczu przy Loretańskiej o godzinie 13.00 w niedzielę (22.11). Pogoń Siedlce – Skra Częstochowa 1:2 (0:1) 0-1 Mariusz Holik 31’ (po dośrodkowaniu Noconia) 1-1 Piotr Pierzchała 85’ 1-2 Kamil Wojtyra 88’ Pogoń: Smyłek, Marciniec (Kozłowski II), Walków (Górski), Baidoo (Rymek), Olszewski (Przybecki), Pierzchała, Preuss, Wróblewski (Kostyk), Kozłowski, Brodziński Ż, Repka Skra: Biegański, Mesjasz, Nocoń Ż (Warnecki), Brusiło, Gołębiowski (Pietraszkiewicz), Napora, Noiszewski (Kazimierowicz), Wojtyra Ż (Rogala), Niedbała (Zieliński), Olejnik, Holik
O pozostanie w czołówce – zapowiedź meczu Pogoń Siedlce – Skra
Chcąc pozostać w czołówce oraz nie dać argumentów tym, którzy uważają, że Skra popadła w kryzys w najbliższej serii spotkań dobrze byłoby zapunktować na wyjeździe. Rywal w 13. serii spotkań drugiej ligi czeka nas jednak wyjątkowo trudny. W Siedlcach zagramy z będącą na fali Pogonią. Siedlczanie wygrali ostatnie trzy spotkania ligowe i wydaje się, że po problemach z początku sezonu nie ma u nich już śladu. Po 12 kolejkach drużyna trenera Bartosza Tarachulskiego z 16 punktami plasuje się na 8. miejscu w tabeli. Skra ma o trzy punkty więcej. Łatwo zatem policzyć, że stawką sobotniego (14.11) starcia jest miejsce w czołowej szóstce. Dla naszej drużyny zdobycie choćby punktu na trudnym terenie byłoby też ważne pod kątem psychologicznym. Po trzeciej porażce z rzędu morale drużyny mogłoby bowiem nieco osłabnąć. Pogoń jest na odwrotnym kursie. Ostatnie trzy mecze to komplet dziewięciu punktów, aczkolwiek żadne ze zwycięstw nie przyszło ekipie z Siedlec łatwo. Specjalizuje się ona w zadawaniu decydującego ciosu w końcówkach spotkań. Ostatnia wygrana w Stargardzie 2:1 została zapewniona w 82. minucie przez Miłosza Przybeckiego. Dwa tygodnie wcześniej Pogoń przegrywała w Pruszkowie ze Zniczem do 86. minuty, by w końcówce dwukrotnie pokonać golkipera rywali i wyszarpać trzy punkty. – Pogoń Siedlce to bardzo dobra drużyna, która u siebie nie zwykła przegrywać. My musimy przede wszystkim patrzeć na siebie, wyciągnąć wnioski z dwóch ostatnich porażek. To będzie na pewno bardzo ciężki mecz – nie ma wątpliwości trener Marek Gołębiewski. Drużyna na wyjazd we wschodnie rubieża województwa mazowieckiego jedzie jednak z nastawieniem mocno bojowym. – Spodziewam się ciężkiego meczu, co nie zmienia faktu, że jedziemy tam, aby wygrać i umocnić się w czołówce tabeli. Musimy poprawić naszą grę po przerwie. Zbyt często tracimy bramki po wyjściu na drugą połowę – mówi pomocnik Skry Krzysztof Napora. Trener Gołębiewski cieszy się, że będzie miał do dyspozycji praktycznie całą kadrę: – W ostatnim meczu z Polkowicami zmieniłem Piotra Noconia i Mariusza Holika, ponieważ byli zagrożeni kartkami. W Siedlcach będą mi potrzebni. Będzie to zapewne ciekawy mecz, bo zarówno Pogoń, jak i my potrzebujemy punktów, aby zapewnić sobie spokojną zimę – dodaje nasz szkoleniowiec. Jak było w poprzednim sezonie? W Siedlcach przegraliśmy 0-2, mecz z Pogonią przy Loretańskiej zakończył się podziałem punktów i remisem 2-2. O obu meczach mówiło się długo po ich zakończeniu. Za mecz wyjazdowy Skra długi czas domagała się weryfikacji wyniku jako walkower ze względu na występ w drużynie siedleckiej zawodników skazanych przez POLADĘ za stosowanie zabronionej infuzji dożylnej. Przy Loretańskiej z kolei straciliśmy wygraną w ostatnich sekundach meczu. Miała ona dość poważne skutki, ponieważ nie tylko straciliśmy szansę na udział w barażach o pierwszą ligę, ale również do ostatnich sekund ostatniej serii gier musieliśmy drżeć o utrzymanie. Koniec końców pozostanie w drugiej lidze zapewniła nam wygrana… Pogoni Siedlce w Stalowej Woli ze Stalą. Aktualna sytuacja w tabeli, historia i kadry obu drużyn wskazują jednoznacznie, że w sobotę również możemy spodziewać się bardzo emocjonującego meczu. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 13.00. Płatną transmisję z meczu będzie można oglądać za pomocą platformy TVcom. O wydarzeniach z Siedlec na bieżąco informować będziemy również oczywiście za pomocą naszych mediów społecznościowych. W 2011 roku Pogoń wywalczyła awans do drugiej ligi, która wtedy podzielona była jeszcze na dwie grupy. W grupie wschodniej tego szczebla rozgrywek siedlczanie grali trzy sezony, by w sezonie 2013/2014 awansować do pierwszej ligi. Jako beniaminek zajęli 15. miejsce, które wówczas oznaczało baraże z czwartą drużyną nowej, zreorganizowanej drugiej ligi. Tak się złożyło, że los skojarzył ich wówczas z… Rakowem Częstochowa. Po bardzo zaciętych meczach zakończonych dwoma remisami (1:1, 2:2) Pogoń utrzymała się na zapleczu ekstraklasy tylko dzięki bilansowi bramek na wyjeździe. Na tym szczeblu drużyna z Mazowsza występowała do sezonu 2017/2018, kiedy to o utrzymanie ponownie musieli walczyć w barażach. Dość sensacyjnie przegrali wtedy z Garbarnią Kraków. Obecny sezon jest dla Pogoni trzecim z rzędu na tym szczeblu rozgrywkowym. Obecny sezon siedlczanie rozpoczęli z trzema minusowymi punktami na koncie. Powodem jest stosowanie przez zawodników tej drużyny zakazanej infuzji dożylnej. Puchar Polski? W tych rozgrywkach Pogoń nie święciła sukcesów. Najdalej udało im się dojść do ćwierćfinału. Miało to miejsce ponad 30 lat temu, w sezonie 1987/1988.
W Święto Niepodległości młodzież odrabiała zaległości
Mimo dnia wolnego nasze zespoły młodzieżowe nie próżnowały. Juniorzy starsi, młodsi, oraz trampkarze skorzystali z okazji i odegrali mecze przekładane z powodu, który dotyka coraz większą część społeczeństwa – czyli Coronawirusa. Szkoda, że tych spotkań nie mogli oglądać kibice, bowiem stworzone widowiska, szczególnie przez juniorów starszych i trampkarzy młodszych były godne środowego święta. Już od rana swoje mecze rozgrywali trampkarze starsi (U-15), którzy na boisku przy ulicy Powstańców w ramach rozgrywek 2 ligi śląskiej podejmowali rówieśników Rozwoju Katowice. Podopieczni trenera Siudy nie byli zbyt gościnni i wysoko pokonali rywala. Równocześnie z tym meczem, tylko na „Lorecie” swój mecz rozgrywali juniorzy młodsi B2. Ich przeciwnikiem był Gwarek Zabrze. Po tym spotkaniu , można rzec, przed daniem głównym dnia, czyli derbowym meczem juniorów starszych, na boisko wybiegli trampkarze młodsi (U-14_, którzy w ramach rozgrywek 1 ligi śląskiej gościli Zagłębie Sosnowiec. Główną jednak atrakcją dnia był wspomniany wyżej mecz derbowy: Skra – Raków w kategorii U-19. A 1 – I liga wojewódzka juniorów starszych (U-19) r. 2002/2003 Skra Częstochowa – Raków Częstochowa 1 – 2 środa, 11.11.2020, godz.: 15.00 MSP Skra , ul. Loretańska 20 Bardzo ciekawe, toczone w szybkim tempie widowisko zafundowali juniorzy obu klubów, W roli faworyta, mimo , iż na boisku Skry wystąpili zawodnicy Rakowa, którzy przewodzą w ligowej stawce. Nasza drużyna, osłabiona brakiem kilku kluczowych graczy (Bąk, Cheliński, Mikołajczak, Błędowski) zmusiła lidera do wielkiego wysiłku i mimo porażki pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie. Zespół trenera Szymczaka miał pomysł na Raków i bezbłędnie go realizował aż do 58 minuty, kiedy to po stałym fragmencie Jezierski z najbliższej odległości pokonała Hajdę. Paradoksalnie, po wznowieniu gry po przerwie, a przed utratą gola, to gospodarze stworzyli kilka drożnych sytuacji , ale bez „szwanku” wyszli z nich zawodnicy z Limanowskiego. W 68 minucie po rzucie rożnym Raków podwyższył na 2 – 0 i wtedy tempo meczu na kilka minut spadło. Skra przez kwadrans nie potrafiła wejść w rytm z początku drugiej połowy, a Raków jakby zadowolony z dwubramkowego prowadzenia nieco spuścił z tonu. Ostatnie minuty to zryw Skry i stworzone kolejne groźne okazje do zdobycia gola. Udało się to w doliczonym czasie gry Ruminowi, który silnym strzałem ozdobił ten piłkarski spektakl i dał gospodarzom honorowego gola, na którego z przebiegu spotkania na pewno zasłużyli. O meczu trener Tomasz Szymczak – [ZOBACZ] Skra: Hajda – Nurek, Załucki, Rydz, Załęski (80’ Kuban) – Kempa, Norberciak, – Rumin, Ziętara, Żabik (75’ Płatek) – Słabosz (66’ Weżgowiec) Rezerwowi: Pędzioch – Garus, Bugajczyk, Banasiak Gole zdobywali: 0 – 1 Jezierski 58’ 0 – 2 Waszkiewicz 68’ 1 – 2 Rumin 92’ fotogaleria z meczu – W. Deska – www.cz-pilka.pl – ZOBACZ Wyniki pozostałych środowych spotkań B 1 – III liga wojewódzka juniorów młodszych (U-17) r. 2004/2005 Orzeł Pawonków – Skra Częstochowa 5 – 1 środa, 11.11.2020, godz.: 11.00 Pawonków W tej lidze rozstrzygnięcia zapadły już dużo wcześniej. Awans do 2 ligi wywalczył zespół Ajaksu. Nasza drużyna szansę awansu zaprzepaściła po wygranym meczu z Zielonymi Żarki 5 – 0 i weryfikacji zawodów jako obustronny walkower (w zespołach grali nieuprawnieni zawodnicy) i do Pawonkowa udała się zawodnikami drugiego zespołu trampkarzy (r. 2006) , którzy swoje rozgrywki zakończyli już dwa tygodnie wcześniej . Mimo to, wysoka porażka z Orłem jest sporym zaskoczeniem i kładzie na drużynie wielki cień wstydu. Spotkaniem w Pawonkowie juniorzy młodsi Skry zakończyli rywalizację sportową w tej rundzie. B 2 – I liga wojewódzka juniorów młodszych (U-16) r. 2005 Skra Częstochowa – Gwarek Zabrze 1 – 2 środa, 11.11.2020, godz.: 10.00 MSP Skra , ul. Loretańska 20 Prowadzeni przez trenera Gałkowskiego juniorzy z rocznika 2005 nie sprostali rówieśnikom z Zabrze. Goście sprawiali wrażenie lepiej zorganizowanych , a przede wszystkim wykazywali się większą ochota do gry. Stwarzali groźniejsze sytuacje pod bramką i zasłużenie zainkasowali trzy ligowe punkty. KS Skra: Rosiak – Bulski, Żurawski, Major, Antczak (lichosik) – Merta (Serwaciński) – Kociszewski, Woszczyk, Majda, Ślemp (Adamowski) – Krawczyk Gola dla Skry zdobył Krawczyk Oskar. C 1 – II liga wojewódzka trampkarzy starszych (U-15) r. 2006 Skra Częstochowa – Zagłębie Sosnowiec 9 – 0 środa, 11.11.2020, godz.: 10.00 Częstochowa, ul. Powstańców 34 (boisko treningowe KS Skra) Do Częstochowy Rozwój przyjechał młodszym rocznikiem. W składzie Katowiczan można było odnaleźć nawet kilku piłkarzy urodzonych w 2008 roku. To musiało mieć wpływ na postawę rywali, którzy z rzadka opuszczali własną połowę boiska. Podopieczni trenera Siudy w pełni wykorzystali zaistniałą sytuację i dali szans rywalowi wygrywając bardzo pewnie. KS Skra: Hobot – Szczygłowski, Mucha, Dembczyk, Hajda – Szałaj, Kożuch, Niedzielski, Ostaszewski – Waluda, Kasprzycki Grali również: Frukacz, Czupryna, Tałajczyk, Szydzisz, Mikulski, Podsiedlik Gole zdobywali: Kasprzycki x 2, Waluda x 3, Mucha x 2, Szałaj x 2, Czupryna C 2 – I liga wojewódzka trampkarzy młodszych (U-14) r. 2007 Skra Częstochowa – Zagłębie Sosnowiec 0 – 0 środa, 11.11.2020, godz.: 12.30 MSP Skra Częstochowa, ul. Loretańska 20 Mimo, iż w tym meczu nie oglądaliśmy goli, to śmiało można rzec, że było to spotkanie stojące na bardzo wysokim poziomie. Kultura gry , pomysł na mecz, konsekwencja w realizacji złożeń to cechy, które towarzyszyły obu ekipom. Na uwagę zasługuje fakt, iż do walki stanęli trzynastoletni zawodnicy, a widowiska o takiej dojrzałości często nie dane jest nam oglądać nawet w meczach zespołów juniorskich ! Szybkie, składne akcje, gra z tak zwanej piłkarskiej :klepki” czy walka na pograniczu faulu dodawały kolorytu tym zawodom. Ostatecznie do pełni szczęścia zabrakło skuteczności a co za tym idzie goli. KS Skra: Foltyński – H. Kwaśnik, D. Leśniak, Rzońca, Meroń – Błachowicz – K. Kwaśnik, S. Leśniak, Żakowski, Cieślak – Matyja Grali również: Warzyszyński, Figzał, Kozłowski,
Krzysztof Napora: „Myślę, że dalibyśmy radę nawet w wyższej lidze”
Mimo najmniejszego budżetu wśród wszystkich drugoligowców, nasza drużyna bardzo dobrze radzi sobie w obecnym sezonie. Po 12 seriach spotkań plasujemy się na szóstej pozycji, która daje udział w barażach o awans na zaplecze ekstraklasy. Czy mamy realną szansę powalczyć o tak ambitny cel? Jak zmienia się druga liga oraz pozycja w niej Skry w ostatnich sezonach? Na te oraz inne tematy rozmawiamy z naszym doświadczonym pomocnikiem – Krzysztofem Naporą. Krzysztof, zacznijmy może od poziomu drugiej ligi. Jesteś w Skrze już czwarty sezon, pamiętasz jeszcze moment awansu z trzeciej ligi. Czy twoim zdaniem ta liga się zmienia? Poziom jest wyższy z roku na rok? Jak oceniasz drużyny z którymi gramy? – Myślę, że liga cały czas staje się lepsza i idzie do przodu. Duży wpływ na to miała zmiana w premiowaniu awansu i wprowadzenie baraży przez co wiele drużyn ma szansę na awans i emocje są do końca sezonu, co widać po liczbie punktów, które trzeba było zdobyć w poprzednim sezonie, aby się utrzymać. Początek obecnego sezonu mieliśmy wymarzony. Teraz przyszły dwie porażki. Co może być powodem? Czy dopadł nas jakiś mały kryzys czy po prostu rywale postrzegają nas już jako drużynę z czołówki i przygotowują się do nas staranniej niż na początku? – Początek sezonu mieliśmy bardzo dobry i dalej mamy! Nie mogą tego zamazać dwie ostatnie porażki. Cały czas jesteśmy w czołówce tabeli. Na pewno drużyny już inaczej do nas podchodzą. Wiedzą, że gramy dobrą piłkę i mamy bardzo dobrych zawodników. O Tobie, Piotrku Noconiu czy Dawidzie Niedbale można mówić już trochę jak o „starej gwardii” Skry. Dzięki temu, że długo gracie razem rozumiecie się tak dobrze? Jak choćby w końcówce meczu z GKS-em Katowice, kiedy wrzuciłeś Piotrkowi idealną piłkę? – Szatnia jest naszą mocną stroną. Większość z nas pochodzi z Częstochowy lub jej okolic. Gramy ze sobą kilka lat i każdy kto do nas przychodzi wie, że musi ciężko pracować na treningach. Fajnie jak przekłada się to na takie bramki jak ta Piotrka z Gieksą. Zawsze gdy dochodzę do dośrodkowania, wiem gdzie on wbiega oby i tak było w sobotę. Jednym z celów trenera Gołębiewskiego jak obejmował nasz zespół było to, aby jak najwięcej grać piłką. Patrząc na dotychczasowe mecze jako całość, udało mu się to chyba w bardzo dużym stopniu. Skra długimi fragmentami gra po prostu ładną piłkę. – Tak, trener Gołębiewski zmienił naszą grę i to bardzo. Wcześniej dużo pracowaliśmy nad defensywą. Teraz więcej utrzymujemy się przy piłce, gramy bardzo ofensywnie i to jest fajne, bo według mnie mamy bardzo dobrych zawodników, którzy potrafią to robić. Co twoim zdaniem jest naszą słabszą stroną? Co jeszcze można poprawić? – Musimy poprawić naszą grę po przerwie. Zbyt często tracimy bramki po wyjściu na drugą połowę. W najbliższą sobotę (14.11), patrząc na tabelę czeka nas bardzo ważne spotkanie. Chcąc pozostać w szóstce nie możemy przegrać z Pogonią Siedlce. Jakiego meczu się tam spodziewasz? – Spodziewam się ciężkiego meczu. Jednak jedziemy tam aby wygrać i umocnić się w czołówce tabeli. Mamy najniższy budżet w lidze, a sportowo zajmujemy miejsce barażowe. Myślisz, że jest szansa abyśmy do końca sezonu grali o możliwość awansu na zaplecze ekstraklasy? Dalibyśmy sobie tam radę, gdyby faktycznie udało się awansować? – Tak jak wcześniej wspomniałeś jestem tutaj już czwarty rok i widzę, że klub cały czas się rozwija i idzie do przodu. W każdym następnym meczu będziemy walczyć o zwycięstwo i zobaczymy na koniec co z tego wyniknie. Myślę, że spokojnie dalibyśmy sobie radę w wyższej lidze. Rozmawiał Mariusz Rajek
Kulisy meczu we Wronkach – VIDEO
Początek listopada nie ułożył się najlepiej dla naszych zawodników, ale istotą sportu jest to, że zwycięstwa muszą przeplatać się z porażkami. Każdy mecz jest osobną historią. Zapraszamy Was raz jeszcze do przyjrzenia się boiskowym i około boiskowym wydarzeniom podczas meczu z rezerwami Lecha Poznań:
4 pytania do Sebastiana Rogali po Polkowicach
Sebastian Rogala w starciu z Górnikiem Polkowice otrzymał od trenera Marka Gołębiewskiego 25 minut gry zastępując w drugiej połowie Mariusza Holika. Krótko po jego wejściu zdobyliśmy bramkę na 1-3. Czy wtedy drużyna wierzyła jeszcze w odwrócenie losów meczu? Niestety przegrywamy z Górnikiem Polkowice. Ty wszedłeś na boisko w drugiej połowie. Myślisz, że dało się wtedy jeszcze odwrócić losy meczu? – Szczerze mówiąc, myślę, że tak. Wszedłem na murawę w 68 minucie, po chwili zdobyliśmy bramkę, złapaliśmy kontakt i trochę wiatru w żagle. Wierzyliśmy, że uda nam się w tym meczu wyrównać, a może nawet przy dużym szczęściu wygrać. Niestety skończyło się jak się skończyło. Patrząc z perspektywy murawy myślisz, że złapaliśmy jakąś lekką zadyszkę? Czy Górnik był jednak trochę poza zasięgiem? – Według mnie w tej lidze nie ma rywali poza naszym zasięgiem. Może złapaliśmy lekki spadek formy, ale za tydzień gramy kolejny bardzo ważny mecz, z Siedlcami na wyjeździe i wierzę, że tam już zapunktujemy tak jak na początku rozgrywek. Trener rywali zwrócił uwagę, że przy straconej przez nas bramce na 0-2 mogła przeszkodzić murawa. Zgadzasz się z tym? – Raczej nie. Nie będę oryginalny, gdy powiem, że murawa była taka sama dla wszystkich. Takie bramki po prostu czasami padają w piłce, nic na to nie poradzimy. Kolejny mecz, tak jak wspominałeś gramy w Sielcach z Pogonią. Po tych dwóch porażkach podejrzewam, że będzie w was wielka sportowa złość przed tym meczem? – Myślę, że już teraz ta złość była bardzo duża, niestety nie udało się wygrać. Liczę, że nic trzy raz się nie zdarza i tam już po prostu wygramy. Te trzy punkty pozwoliłyby nam wrócić do ścisłej czołówki drugiej ligi. Rozmawiał Mariusz Rajek
