Piłkarki Skry Ladies w minioną sobotę zagrały sparing ze Śląskiem Wrocław. Ekstraligowiec co prawda okazał się lepszy, ale nasze zawodniczki pokazały się z naprawdę dobrej, ambitnej strony. W najbliższy weekend wracamy do grania o ligowe punkty.
Długa przerwa w środku rundy jesiennej zmusiła sztab szkoleniowy naszego zespołu do organizacji spotkań sparingowych, dzięki którym nasze piłkarki pozostały w rytmie meczowym. Patryk Mrugacz pojedynkami kontrolnymi bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę swoim podopiecznym, ponieważ dwukrotnie zmierzyły się w rywalkami z najwyższej krajowej półki. Po sparingu z Czarnymi Sosnowiec przyszła pora na potyczkę ze Śląskiem Wrocław.

Pojedynek w stolicy Dolnego Śląska pokazał bardzo dobrą organizację gry Skry w defensywie. Pierwsze dwadzieścia minut to popis naszego bloku obronnego, który nie pozwolił rywalkom na zbyt wiele, neutralizując ich poczynania. Co więcej, to Ladies mogły jako pierwsze cieszyć się strzelonej bramki. Już w 2. minucie pojedynku po szybkim oskrzydleniu akcji w sytuacji sam na sam znalazła się Justyna Chudzik, która dograła do Svietlany Kohut, a tej zabrakło milimetrów, by skończyć tę piłkę.
Nie minęło dziesięć minut, kiedy po przyspieszeniu gry w sektorze środkowym i podaniu Justyny Matusiak ponownie w dobrej sytuacji znalazła się Kohut, ale jej strzał obroniła bramkarka gospodyń.
Postawa Ladies musiała rozjuszyć Śląsk, który w 23. minucie objął prowadzenie po strzale Białoszewskiej, a dosłownie kilka minut później po szybkiej kombinacyjnej akcji autorki pierwszego trafienia z Sitarz, druga z nich zaliczyła celne trafienie.
Dwubramkowe prowadzenie wrocławianek nie podłamało naszych piłkarek. W 30. minucie spotkania po rzucie rożnym wykonywanym przez Polę Lulkowską bardzo blisko zdobycia bramki po strzale głową była Zofia Dubiel. Nie było jednak czasu na rozpamiętywanie tej akcji, ponieważ już dwie minuty później byliśmy po drugiej stronie boiska i niestety Karolina Szulc musiała po raz trzeci wyciągnąć piłkę z siatki po trafieniu Klaudii Adamek.
W drugiej połowie nie obejrzeliśmy już bramek, co nie znaczy, że mecz stracił tempo. Wręcz przeciwnie. Oba zespoły prowadziły otwartą grę i chociaż stroną dominującą były piłkarki z najwyższej klasy rozgrywkowej to i Skrzatki nie pozostawały w cieniu, co jakiś czas przeprowadzając ciekawe akcje.
Warto odnotować przynajmniej trzy z nich. Pierwsze dwie przeprowadziła bardzo aktywna w sobotnie południe Justynę Chudzik, która najpierw w 62. minucie z lewej strony po prostopadłej piłce uderzyła w bramkarkę, a w 71. minucie po zejściu do środka z prawej strony, minęła dwie rywalki i oddała strzał lewą nogą, który zablokowała środkowa obrończyni.
Trzecia akcja, o której mowa, miała miejsce w 78. minucie pojedynku. Wówczas Justyna Matusiak znalazła się w dogodnej sytuacji, jednak na posterunku była bramkarka piątej siły Ekstraligi kobiet.
Trzeba również zauważyć, że nasze piłkarki zagrały bez kompleksów, a gra w wysokim pressingu i ilość odbiorów piłki na połowie przeciwnika zasługują na duże słowa uznania.
Jak mecz ze Śląskim ocenia trener naszej ekipy, Patryk Mrugacz?
– Kolejne wartościowe spotkanie z bardzo dobrym rywalem, jakim jest Śląsk, za nami. Zagraliśmy doskonałe pierwsze dwadzieścia minut spotkania, gdzie nasza intensywność działań, świadomość boiskowa i poziom energii były na odpowiednim poziomie. Przekładało się to na ilość tworzonych sytuacji pod bramką przeciwnika, gdzie zabrakło nam przysłowiowej chłodnej głowy. Na tyle nas dziś było stać. Jeśli zespół będzie do każdego następnego meczu podchodził tak, by ich poziom umiejętności był na poziomie 101%, to ten postęp będzie coraz bardziej widoczny. Jako sztab widzimy jednak zdecydowany progres między ostatnim meczem i to jest budujące. Ten zespół dojrzewa z każdym kolejnym tygodniem – kończy trener Mrugacz.
Śląsk Wrocław – Skra Ladies Częstochowa 3:0 (3:0)
1:0 Białoszewska (23’), 2:0 Sitarz (29’), 3:0 Adamek (35’)
Skra Ladies Częstochowa: Szulc – Olkhovska, Kowalska, Baszewska – Lulkowska (65’ Mesjasz), Dubiel (59’ Młynek), Kitaeva, Dannheisig (55’ Pająk) – Kohut, Chudzik (84’ Tomczyk) – Matusiak
