Rafał Brusiło po meczu z Termalicą

Po zakończeniu spotkania z Termalicą porozmawialiśmy z Rafałem Brusiło. Obrońca Skry wystąpił wczoraj na pozycji prawego wahadłowego i zaprezentował się z bardzo dobrej strony.

Ostatecznie przegrywamy 0:2, natomiast można powiedzieć, że dało się z tego meczu wyciągnąć coś więcej. Termalica to był zespół w naszym zasięgu?

Rafał Brusiło: – Przegrywamy mecz z zespołem, który piłkarsko jest bardzo dobry. To jest drużyna dobrze operująca piłką, stwarzająca sytuacje. Przegraliśmy to spotkanie, ale każdy mecz ma swoją historię i dzisiaj my również mieliśmy momenty, w których mogliśmy przeciągnąć szalę na swoją korzyść i wprowadzić nerwowość w ich szeregi. W pierwszej połowie udało nam się ukraść dwie piłki na połowie przeciwnika i – z mojej perspektywy – wykreowaliśmy klarowne sytuacje. W drugiej połowie, przy wyniku 0:1, też stworzyliśmy sobie dwie fajne okazje. Druga bramka uspokoiła naszych rywali, a nas doprowadziła do stanu, w którym zdaliśmy sobie sprawę, że dzisiaj o punkty będzie już ciężko.

Jaki był Wasz pomysł na ten mecz? Widziałem, że próbowaliśmy dość wysoko zaatakować przeciwnika. To był jednak rywal, który jako jeden z nielicznych w jakimś stopniu sobie z tym radził i czasami omijał nasz pressing.

Tak, zdecydowanie. Cały tydzień pracowaliśmy nad tym, żeby odbierać jak najwięcej piłek na połowie przeciwnika, ponieważ tak jak dzisiaj było widać, mierzyliśmy się z zespołem, który gra krótkimi podaniami, na dużym ryzyku, wykorzystując bramkarza przy rozegraniu. W dzisiejszym meczu ich golkiper miał bardzo dużo kontaktów z piłką i gros z nich doprowadzało do tego, że nasz pressing był ostatecznie nie do końca udany. Zawahanie jednego zawodnika, potem drugiego, sprawiało, że gracze Termaliki swobodnie rozgrywali piłkę od tyłu, a my musieliśmy za nią biegać. Przez to w tych fazach meczu i sektorach boiska, w których powinniśmy grać na większej intensywności, brakowało nam dynamiki. Dlatego właśnie taki może być odbiór optyczny: że byliśmy spóźnieni czy gorzej dysponowani fizycznie, ale tak jak mówię, wynikało to po prostu z ich dyspozycji i pomysłu na grę.

Dzisiaj – w odróżnieniu od poprzednich spotkań, w których występowałeś jako jeden z trójki stoperów – zagrałeś na prawym wahadle. Czy to jest miejsce na boisku, w którym czujesz się bardziej komfortowo? Jesteś jednak prawonożny, na prawej stronie możesz lepiej wykorzystać wiodącą nogę i to też było widać w kilku sytuacjach, kiedy dobrze dośrodkowywałeś piłkę w pole karne.

Przed przyjściem do Skry całe życie grałem i operowałem w bocznych sektorach – na początku byłem skrzydłowym, później prawym obrońcą. Ostatni rok, pod wpływem decyzji sztabu, spędziłem na pozycji poł-lewego bądź pół-prawego stopera. Dla mnie powrót na prawą stronę to fajne uczucie, ale wiadomo, była duża intensywność i piłka poszła w tę stronę, że trzeba robić sporo kilometrów, więc musiałem się dzisiaj z tym zderzyć. Grając rok na innej pozycji, wykonujesz inne rzeczy, mniej biegasz. Natomiast takie były decyzje sztabu, ja starałem się robić to, co do mnie należy i wybiegać tyle, ile byłem w stanie.

Na koniec zapytam o nadchodzący tydzień. Przed nami intensywny czas. W środę gramy z Podbeskidziem, a już w sobotę z Zagłębiem Sosnowiec. Jak się czujecie fizycznie? Masz pewne obawy w związku z dużym natężeniem spotkań?

Tak jak nawet pokazał dzisiejszy mecz – mamy szeroką kadrę. Trener dokonał dzisiaj trzech roszad w wyjściowym składzie. Sztab ma na uwadze, że mamy mecze w środę i w sobotę, więc na pewno takie zmiany zajdą i w następnym spotkaniu. O aspekt fizyczny zupełnie się nie martwię. Piłkarz lubi grać co trzy dni. Cieszymy się, że liga jest ubrana w tak fajne zespoły, więc nic, tylko się cieszyć kolejnym meczem w pierwszej lidze. Musimy jedynie zmienić wynik i w środę zapunktować w Bielsku.

Copy link
Powered by Social Snap