Prezes Artur Szymczyk: Zapraszamy na Skrę w 2019 roku!
I Zespół | 30 grudnia 2018

- Dzięki uporowi, zaangażowaniu wszystkich pracujących i trenujących w klubie, przez ostatnie lata  udało się zrobić naprawdę bardzo dużo. Oby nasza praca przełożyła się na zainteresowanie ze strony kibiców, mieszkańców Częstochowy – mówi Artur Szymczyk, prezes naszego klubu.

Zgodzi się prezes, że kończący się 2018 rok był dla Skry wyjątkowy, wręcz historyczny…

- Przeżywaliśmy w nim różne chwile. Była euforia po awansie, słaby start w II-ligowych rozgrywkach i związane z tym emocje. Końcówka roku była udana dla drużyny i przyniosła też nowe ważne wydarzenia. Zarząd klubu postawił przed sobą nowe wyzwania. Podjęliśmy decyzję o uruchomieniu sekcji piłki nożnej pod szyldem Skry Częstochowa. Można powiedzieć, że projekt już wystartował. Przed świętami dziewczyny miały u nas pierwsze treningi, wiosną , zespół Stradomia Częstochowa, będzie kończył III-ligowy sezon jako Skra. Liczymy, że uda nam się awansować. Trwają też rozmowy, aby dziewczyny z ISD Gola Częstochowa od nowego sezonu reprezentowały nasze barwy. Jeżeli tak się stanie, a na to liczymy, będziemy mieć w klubie I-ligową drużynę. W związku z tym, że to jest szczebel centralny, zmian nie udało się dokonać w przerwie między rundami, ale wszystko jest na dobrej drodze.

Sekcja piłki nożnej kobiet w Skrze to pomysł z ostatniej chwili, czy dojrzewał w zarządzie od dłuższego czasu?

- Kiełkował już dawno. W 2011 roku, po oddaniu obiektu mieliśmy propozycję założenia sekcji piłki nożnej. Wtedy Artur Kita przyszedł do nas z takim pomysłem, ale nie byliśmy na to gotowi. Teraz pewne przemyślenia, a także wpływ osób z zewnątrz, które widziały sekcję kobiet w Skrze przesądził o tym, że podjęliśmy decyzję na tak. Nie ukrywamy, że decyzja ma też związek z funkcjonowaniem Szkoły Mistrzostwa Sportowego, którą uruchomiliśmy w ubiegłym roku. Młode piłkarki mają podjąć w niej naukę. Teraz piłkarki, są już pływaczki, a mamy nadzieję, że z czasem będą dziewczęta uprawiające inne dyscypliny. Cały czas myślimy między innymi o siatkarkach.

Wraz z sekcją piłki nożnej kobiet pojawia się pytanie o bazę. Aktualna na pewno nie wystarczy na potrzeby szkolenia młodzieży i ligowe rozgrywki mężczyzn i kobiet.

- Będzie ciężko i na pewno będziemy musieli korzystać z innych obiektów MOSiR-u. Przy Loretańskiej mamy jedno boisko, które posiada sztuczną trawę i dzięki temu może być wykorzystywane w pełnym wymiarze. Ta murawa też się jednak zużywa i tak naprawdę w 2019 roku powinna być wymieniona. Przy takiej eksploatacji żadna sztuczna nawierzchnia długo nie wytrzyma. Wracając do pytania, na pewno czekają nas rozmowy z miastem na temat możliwości korzystania z innych obiektów.

W ostatnich latach Skra wykonała milowy krok w swoim rozwoju, pytanie jakie są plany na najbliższe, m.in. dotyczące pozyskanego przez klub terenu w bezpośrednim sąsiedztwie stadionu?

- Tak, nie jest tajemnicą, że Skra pozyskała spore tereny leżące w sąsiedztwie stadionu, konkretnie przy Loretańskiej 8 po byłych Zakładach Ogniotrwałych. Tam ma powstać nasza sportowa baza. Być może uda nam się stworzyć coś naprawdę imponującego, ale to się wiąże z pozyskaniem finansowania z zewnątrz. Projekt już są, wizje są bardzo ciekawe, ale jaki będzie finał to się okaże. Jeśli nie uda się zdobyć większych środków, to minimum będzie trzeba wybudować dwa pełnowymiarowe boiska, których potrzebujemy na już. MOSiR nie ma tutaj terenu, my mamy, musimy więc wspólnymi siłami znaleźć rozwiązanie, aby mieć gdzie szkolić i grać.

Jak klub radzi sobie finansowo. Czy podołał wyzwaniom związanym z występami w II lidze?

- Jak większość z klubów borykamy się z pewnymi problemami. Pod koniec roku trochę nam środków brakowało, dlatego mamy delikatne zobowiązania w stosunku do zawodników i trenerów. Aktualnie budujemy budżet na rok 2019, liczymy na środowisko sponsorskie, także na pomoc ze strony miasta i wierzymy, że w nowym roku funkcjonować będzie nam łatwiej. My znamy swoje miejsce w szeregu. Wiemy, że mamy najniższy budżet w II lidze, tym bardziej się cieszymy do tej pory dawaliśmy radę, że z takim finansowym zapleczem awansowaliśmy, a po jesiennej części rozgrywek zajmujemy dziewiąte miejsce w tabeli. To jest nasz podwójny sukces.

Awansując na szczebel centralny mieliście prawo liczyć, że wzorem innych klubów miasto wciągnie do Skry pomocną dłoń, że doceni wykonaną pracę i sukces. Jakie są szanse, że klubowy budżet dostanie finansowy zastrzyk z miasta. Mowa o środkach z puli na promocję przez sport bądź sport kwalifikowany?

- Rada Miasta uchwaliła budżet, są w nim ujęte środki na promocję przez piłkę nożną i sport kwalifikowany. Szczegółowe regulaminy konkursów zostaną rozpisane więc jeżeli będziemy się wpisywać w te możliwości, to na pewno złożymy wnioski. Później wszystko będzie zależało od prezydenta resortowego. Nie ukrywam, że liczymy na taką pomoc i bezwzględnie na nią zasługujemy. Wsparcie ze strony samorządu będzie bardzo ważnym sygnałem dla klubu, ludzi i firm go wspierających. Szczerze mówiąc nie wyobrażamy sobie, abyśmy mogli tych środków nie dostać. Nasze działania muszą iść w parze z pomocą ze strony miasta. Jeżeli ktoś tego nie zrozumie, to wcześniej czy później takich klubów jak Skra nie będzie. Dodam, że my nie oczekujemy Bóg wie jakiego dofinansowania. Jedynie takiego, które pomoże nam spokojnie funkcjonować i budować dobrą markę klubu z Częstochowy.

 Wróćmy do sportu, czy satysfakcjonuje prezesa to, co drużyna pokazała dotychczas w II lidze?

- Zapominając o falstarcie z początku rozgrywek na pewno tak. Dziewiąte miejsce nie jest może szczytem marzeń, ale trzeba umieć mierzyć siły na zamiary. Jeżeli ma się najmniejszy budżet to trudno liczyć na to, że będzie się walczyć o awans. My nie ściągaliśmy gwiazd za duże pieniądze, gwiazdami stawali się nasi chłopcy. Grali na ile potrafili, raz lepiej raz gorzej, ale generalnie osiągnęli dobry wynik. Potrafili wygrywać z rywalami, którzy teoretycznie, na papierze byli od nas silniejsi. Z Ruchem Chorzów, GKS-em Bełchatów… To dobrze o nas świadczy i dobrze rokuje na przyszłość. Wykorzystując okazję mogę jeszcze raz podziękować chłopakom za to co dotychczas pokazali. Cel główny na wiosnę to walka o utrzymanie. Liczę, że zostanie zrealizowany i 19 maja kiedy zakończą się rozgrywki będę mógł im tego pogratulować.

Zimą nie należy się spodziewać większych zmian w drużynie, czy tak?

- Tutaj nie możemy mieć pewności, a jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nasi zawodnicy nie po to poświęcają czas, trenują, zarywają weekendy żeby robić to w ramach satysfakcji. A niektórym, to co dostają może nawet nie pokrywać kosztów dojazdów na treningi i mecze. Zawodnicy mają prawo liczyć na jakieś stypendia, a jeżeli ich nie będzie, to będą ich szukać gdzie indziej. Oni rozmawiają z zawodnikami z całej Polski i wiedzą, że w innych miastach w budżetach są środki na stypendia dla sportowców. W Częstochowie ich nie ma i trudno to wytłumaczyć.

Tak naprawdę opuścić Skrę może każdy zawodnik. Jeżeli zgłosi się po niego inny klub i dostanie lepsze warunki, to na pewno rozważy odejście. To, że mamy najniższy budżet, najniższe stypendia ma swoje znaczenie.  Myśląc o stabilizacji w kadrze musimy chłopaków docenić. Podziękować im za to, że za tak mało, dali tak dużo.

Czego, poza większym budżetem życzyłby sobie prezes na 2019 rok?

- Dzięki uporowi, zaangażowaniu wszystkich pracujących i trenujących w klubie, przez ostatnie lata  udało się zrobić naprawdę bardzo dużo. Pokonaliśmy wiele przeciwności losu, dzięki uporowi dotarliśmy na szczebel centralny w II lidze, mamy Szkołę Mistrzostwa Sportowego. Pokazujemy, że to co robimy ma sens. Sukcesy odnoszą nasi seniorzy, coraz więcej słychać o naszej młodzieży. Można powiedzieć oby tak dalej. Oby nasza praca, która trwa od wielu lat przełożyła się na zainteresowanie ze strony kibiców, mieszkańców Częstochowy. Zapraszamy na Skrę w 2019 roku!