Adrian Musiał: Ze Skrą od A klasy do II ligi
I Zespół | 23 czerwca 2018

Dla Ciebie ten awans to musi być wyjątkowa sprawa. Tylko Ty i Mateusz Woldan z obecne kadry pamiętacie Skrę w A klasie?

- Tak przyszliśmy tu razem w 2007 roku na wiosnę i wtedy awansowaliśmy do okręgówki.

Można powiedzieć, że byłeś od początku świadkiem tworzenia się tej drużyny

- Najbardziej cieszy to, że zrobiliśmy ten awans zawodnikami z Częstochowy i regionu, bez jakiś wielkich nazwisk, tylko ludźmi, którzy są z tą Skrą na dobre i na złe. Naszą siłą było to co podkreślali w wywiadach prezesi, trenerzy - że mamy fajną drużynę, która chce walczyć za ten klub i która dobrze się ze sobą czuje. Tą dzisiejszą drużynę zaczął budować trener Jakub Dziółka, bo wcześniej jednak wielu zawodników przyjeżdżało z zewnątrz, nie zawsze się przyjmowali, nie zawsze utożsamili z klubem.    

Nie masz dobrego doświadczenie z kontaktów z gwiazdami z zewnątrz?

-Bywa różnie, wszystko zależy od człowieka i nie można traktować wszystkich tak samo, na pewno jednak dość często zdarza się, że ci piłkarze „nazwiskami” nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Doświadczenie Skry pokazuje przecież, że kiedy mieliśmy zespół złożony z graczy ligowym ograniem, teoretycznie kadrowo byliśmy silniejsi niż dzisiaj, nie udało się awansować, a zrobiliśmy to teraz swoimi chłopakami, do tego z bardzo ciężkiej grupy

W końcówce sezony za dużo nie grałeś – taki los piłkarza, „uwierała” Cię nieco ta ławka?

- Oczywiście, że każdy chce grać, po to w końcu się trenuje, ale jednocześnie najważniejsze jest dobro drużyny, a nie indywidualne zadowolenie. Trener tak zdecydował i ja to musiałem zaakceptować, jak najlepiej potrafiłem pracowałem na treningach i wspierałem chłopaków podczas meczów z ławki. Już po spotkaniu ze Stalą rozmawiałem z trenerem pewne rzeczy mi wyjaśnił, pracujemy dalej i czekamy na II ligę.

Właśnie, czym dla Ciebie jest ten awans? Nie chce absolutnie wypominać Ci wieku, ale wiadomo, że co innego ten sukces będzie znaczył dla 20-latków, a co innego dla Ciebie czy Mateusza Woldana?

- To jest coś naprawdę fajnego. Jeszcze nie do końca jest to dla nas oczywiste, zdzwaniamy się z chłopakami i sami sobie mówimy, że nie wierzymy w to co się stało. Przed sezonem przecież nikt nie przypuszczał, że tak to się może skończyć. Pierwsza runda nam się fajnie ułożyła, początek wiosny niekoniecznie, ale daliśmy radę.

To jest na pewno spełnienie marzeń, tak jak mówiliśmy zaczynałem w tym klubie od A klasy, jeszcze na starej „Lorecie”, w starych barakach przy różnych dziwnych problemach, a teraz jesteśmy na szczeblu centralnym. Oczywiście, lata lecą, ale myślę, że jeszcze trochę dam radę pograć, jak się ma to w poukładane w głowie to nic nie stoi na przeszkodzie.

Czekasz na mecze z Widzewem czy Ruchem?

- Jak najbardziej. To przecież jedne z najbardziej znanych klubów w Polsce, który mają na koncie wiele tytułów mistrzów kraju. Zagramy na fajniejszych boiskach, na dużych stadionach, do tego wypełnionych kibicami. Myślę, że kibice innych klubów będą też przyjeżdżać do nas i taki mecz z Widzewem może być wydarzeniem. Poza tym, szczególnie dla naszych młodych zawodników, a mamy ich wielu, będzie to okazja, żeby się uczyć od lepszych. Będzie to dla nich szansa, żeby się pokazać i iść gdzieś wyżej.

Przerwa w rozgrywkach jest wyjątkowo krótka, a potem czeka Was 21 kolejek! Musimy się tego obawiać?

- Na pewno będzie to spory wysiłek, ale mamy szeroką kadrę, przecież właśnie to, że mieliśmy zawodników, którzy wchodzili na boisko i dawali jakość było jednym z naszych głównych atutów. Okres wypoczynkowy jest bardzo krótki, ale my jednak trenujemy inaczej niż większość drużyn, obciążenia są w miarę równo rozłożone na cały rok, nie ma u nas takiego typowego okresu przygotowawczego.  Do tej pory to procentowało, bo przecież w końcówkach meczów zwykle prezentowaliśmy się lepiej od rywali, ale jak zwykle wszystko zweryfikuje boisko, zobaczymy gdzie będziemy po tych 21 kolejkach.

Jak myślisz Skrę przed tą drugą ligą czekają duże zmiany kadrowe?

- Słyszałem, że nie i to moim zdaniem byłoby dobre rozwiązanie. Tak jak mówiłem mamy swoich chłopaków, fajny klimat i są wyniki. Oczywiście nie twierdzę, że jak przyjdzie ktoś nowy to źle. Jak trafi tu dobry zawodnik, który będzie w stanie nam pomóc to go przyjmiemy pozytywnie. Na wielkie zmiany się jednak nie zanosi, więc zgranie, zrozumienie może być naszym atutem także w II lidze

Teraz dwa tygodnie odpoczynku?

- Tak, do 2 lipca mamy wolne, a mnie 7 lipca czeka ślub.

To sobie zrobiłeś wspaniały prezent

- Powiem szczerze, że na ten 2018 rok miałem takie marzenie, żeby połączyć ślub i świętowanie awansu. W II lidze już jesteśmy, narzeczona mam nadzieję z przed ołtarza nie ucieknie (śmiech).

W takim razie gratulujemy i życzymy wszystkiego najlepszego!