Remis ze Ślęzą. Liczyliśmy na więcej
I Zespół | 19 maja 2018

To był mecz w którym oba zespoły zaprezentowały swoje dwa oblicza. Do przerwy dominowała Skra, ale w drugiej połowie odmieniona Ślęza wyrównała i była bliska zwycięstwa. 

Ślęza zaskoczyła na początku spotkania bardzo ostrożną grą. Goście bronili się głęboko cofnięci i czekali na okazję do kontrataku.  Naszym piłkarzom ciężko było przebić się przez defensywny mur wrocławian. Skra przez większość czasu była w  posiadaniu piłki, ale bramce rywali zagroziła tylko po strzałach z daleka. W 17. min Piotr Nocoń strzelił z ok. 20 metrów, ale piłka przeleciała tuż obok słupka. W dwie minuty później było podobnie.

- To nie tak miało wyglądać - przyznał po meczu Grzegorz Kowalski trener Ślęzy. - Mieliśmy się cofnąć, ale zupełnie zabrakło agresji.

fotogaleria z meczu - autor Arek Rek - ZOBACZ

Skra zagrażała jednak rywalom głównie po stałych fragmentach gry. W 29. min o dośrodkowaniu z  rzutu rożnego Karola Tomczyka, Adrian Błaszkiewicz strzelał głową z najbliższej odległości, ale piłka odbiła się od słupka. W zamieszaniu jakie powstało na przedpolu bramki piłkę do siatki skierował Piotr Nocoń, ale niestety był na pozycji spalonej.

Potem kolejne „rogi” bite przez Tomczyka siały popłoch w szerach obronnych wrocławian. Wreszcie w 38 min. po kolejnym z nich Adrian Błaszkiewicz strącił piłkę głową, a Łukasz Kowalczyk z bliska pokonał bramkarza gości.

Na przerwę schodziliśmy prowadząc a wśród widzów panował  optymiz, to miało być pewne zwycięstwo.

W drugiej połowie zobaczyliśmy jednak zupełnie inny zespół Ślęzy. Po dwóch zmianach drużyna z Wrocławia zaczęła grać ofensywnie i agresywnie.  To rywale częściej byli przy piłce, i teraz Skra szukał swojej szansy w kontrach. Kilka była naprawdę obiecujących, po strzałach „Nocka” i przewrotce Łukasza Kowalczyka szczęście było blisko Skry.

W 69. min los uśmiechnął się jednak do rywali. Niepotrzebny faul 20 metrów od bramki dał okazję Maciejowi Firlejowi do udowodnienia, że potrafi wykonywać rzut wolne. Napastnik wrocławian wykorzytał chyba nie najlepsze ustawienie naszego bloku defensywnego i trafił pod poprzeczkę.

Skra potrzebowała chwili by się otrząsnąć po stracie gola, ale już w 76. min mogła, a nawet powinna znów prowadzić. Szybka wymiana piłki zakończyła się strzałem  Noconia, niestety tylko w boczną siatkę bramki.

Trzeba jednak przyznać, że goście też mieli swoje okazje i kilka razy niewiele im zabrakło do pokonania Kamila Kosuta po raz drugi.

Mecz stal się otwarty. W odowiedzi na akcje rywali w 86. min Daniel Rumin wyłożył piłkę Noconiowi, ale obrońca w ostatniej chwili zablokował strzał. W dwie minuty później Rumin uderzył głową, ale bramkarz zdołał odbić piłkę.

- Bardzo chcieliśmy wygrać, prowadziliśmy do przerwy, ale nie udało się zdobyć trzech punktów. Szkoda, chociaż z szanujmy ten remis – komentował Piotr Nocoń. Ja w pewnym momencie spojrzałem na tablicę i stwierdziłem: znowu Ślęza i znowu remis. Tym razem sprawiedliwy, chociaż pewien niedosyt na pewno jest.

Na pocieszenie dodajmy, że swoje mecze także zremisowały KGHM Polkowice i Stal Brzeg (odpowiednio 1:1 z Pniówkiem i 2:2 z Górnikiem)

fotogaleria z meczu - autor Arek Rek - ZOBACZ

Skra – Ślęza Wrocław 1:1  (1:0)

Bramki

38. Kowalczyk asysta Błaszkiewicz

68. Firlej

Skra:

Kosut – Mastalerz, Woldan, Błaszkiewicz, Tomczyk – Napora, Musiał (75. Ogłaza), Kowalczyk, Olejnik (67. Niedbała) – Nocoń – Rumin

Ślęza:

Ziarko – Repski (65. Niewiadomski), Mańkowski, Bohdanowicz Molski, Matusik (46. Berkowicz), Firlej, Jakóbczyk (89. Małecki), Wdowiak, Muszyński, Stempin (Traczyk)

.

III liga - komplet wyników III liga - tabele Statystyki zawodników KS Skra Raport z meczu

.

.