Prezes Piotr Wierzbicki: Chcąc awansować musimy punktować na wyjazdach
I Zespół | 10 maja 2018

Na siedem kolejek przed zakończeniem rozgrywek Skra jest w gronie zespołów, które liczą się w walce o awans. – Teraz każdy kolejny mecz będzie dla nas najważniejszy – mówi wiceprezes klubu Piotr Wierzbicki.

Początek rundy był dla Skry przeciętny, ale ostatnie wyniki świadczą o tym, że drużyna się rozkręca…

- Mam nadzieję, że tak jest. Liczę, że nasi zawodnicy do końca rundy utrzymają formę z ostatnich meczów. Także strzelecką, bo goli zaczęło wpadać coraz więcej. W meczu z Piastem Żmigród (wygranym 5:0 przyp. red.) wykorzystaliśmy to, co stworzyliśmy. To cieszy, bo wcześniej skuteczności brakowało. Trzeba wierzyć, że jeśli chodzi o zdobywanie bramek nastąpiło przełamanie i w każdym kolejnym meczu będziemy strzelać regularnie.

Jedenaście punktów w pięciu meczach, ten bilans daje powody do optymizmu i co najmniej solidną pozycję przed finiszem ligi. Bo o finiszu można już chyba zaczynać mówić.

- Zgadza się. Wychodzi na to, że pięć zespołów będzie się liczyło w walce o awans. A jakie są nasze szanse? Kalendarz oceniam pozytywnie. Poza Ślęzą Wrocław, z wszystkimi zespołami z czołówki już graliśmy, a na przykład Gwarek zagra jeszcze ze Stalą Brzeg i Polkowicami. Generalnie każdy kolejny mecz będzie dla nas najważniejszy. Nie ma znaczenia czy przegra się z teoretycznie słabszym, czy silniejszym rywalem. Punkty dopisuje się po wygranym meczu więc nie pozostaje nic innego jak walczyć o zwycięstwa. Wciąż wszystko naszych rękach.

W decydującym momencie sezonu bardzo wiele zależało będzie od wyników na boiskach rywali, na których Skra dotychczas prezentowała się przeciętnie. To będzie chyba klucz do ewentualnego sukcesu…

- Chcąc awansować musimy punktować na wyjazdach. Zwłaszcza, że nie udało nam się pokonać Rekordu Bielsko Biała i Lechii Dzierżoniów gdzie zwycięstwa były na wyciągnięcie ręki. 4 punkty, których nie udało się wywalczyć  to sporo i trzeba będzie ich szukać na wyjazdach.

Z kim o punkty może być najtrudniej?

- Ja obawiam się już najbliższego meczu. Jesienią Lubin przyjechał do nas z drużyną opartą o młodzież i grał bardzo dobrze. Wygraliśmy wówczas minimalnie i spodziewam się, że w najbliższą sobotę o punkty będzie równie trudno. Mamy jeszcze wyjazd do Zdzieszowic, ze Ślęzą Wrocław zagramy u siebie, ale ten zespół ostatnio nam nie leżał. Trudno nam się z nim grało i mimo, że wystąpimy na Lorecie, czeka nas trudny pojedynek.