Paweł Ściebura: Czujemy duży niedosyt
I Zespół | 8 kwietnia 2018

Skra przegrywała w Dzierżoniowie z Lechią 0:2, by zremisować 3:3. Zwykle w takich sytuacjach remis jest powodem do zadowolenia. Paweł Ściebura, trener naszych seniorów mówi jednak o niedosycie.

Z jednej strony wypadałoby się cieszyć z uratowania remisu, z drugiej prowadziliśmy 3:2, rywal grał w dziesięciu i straciliśmy bramkę. Jakie nastroje panują w naszej ekipie?

- Jest niedosyt i to duży. Na pewno to był „zwariowany” mecz, ale jego przebieg był do przewidzenia bo mecze Dzierżoniowa tak właśnie wyglądają. Są chaotyczne i nasz taki był.  

Wiedzieliśmy doskonale jak Lechia gra i dokładnie tak zagrała. Nie potrafiliśmy się jednak ustrzec przed utratą bramek po chaotycznych akcjach rywali. Gola na 2:0 straciliśmy po stałym fragmencie gry gdy wiedzieliśmy jak go rywale mogą wykonać, wiedzieliśmy, że po przechwycie piłki grają bardzo szybko do przodu i znowu tak strzelili nam bramkę.

Wiedzieliśmy, że ich najsłabszym punktem są środkowi obrońcy i tak w tym meczu było, wykorzystaliśmy błędy stoperów, strzeliliśmy bramki, ale niestety nie ustrzegliśmy się swoich błędów. Pozostał więc niedosyt bo liczyliśmy w tym meczu na trzy punkty.

Na pewno na plus jest podniesienie się zespołu po stracie drugiej bramki?

- Tak. Tym bardziej, że straciliśmy ją po tym jak zaczynaliśmy przejmować inicjatywę, kontrolować grę. Chwała chłopakom, że potrafili się podnieść i odrobić straty.

Strzeliliśmy też trzy bramki na wyjeździe…

- To właśnie boli najbardziej, że strzelamy na wyjeździe trzy gole i nie wygrywamy meczu. Takie spotkanie musi się zakończyć zdobyciem trzech punktów. Wiadomo, że na boiskach rywali gra się ciężko i jak się strzeli trzy gole to nie można gubić punktów. Możemy tylko pluć sobie w brodę i mieć pretensje do siebie.

No właśnie bo znów niestety straciliśmy trzy gole, trzeci wyjazd wiosną i w każdym tracimy po trzy bramki. To o wiele za dużo.

- To oczywiste, zdajemy sobie z tego sprawę i musimy nad tym pracować.

Szczególnie boli strata tej trzeciej bramki, bo karny był mocno naciągany, ale z drugiej strony dopuściliśmy rywali pod samą bramkę, a przecież graliśmy w przewadze?

- Karny było bardzo mocno kontrowersyjny, a sytuacja zupełnie przypadkowa. Piłka gdzieś się odbiła na nierówności boiska, Mariusz Holik w nią nie trafił, a mógł ją wybić w jakikolwiek sposób – kolanem, udem – ale mu się to nie udało. Popełniliśmy na pewno błędy w ustawieniu a niestety tak padają bramki.   

Nie da się ukryć, że mamy problem na wyjazdach. Może gramy zbyt zachowawczo, bo jak już mamy nóż na gardle to potrafimy zdominować rywala? Może przyczyny leżą w strefie psychicznej, a nie czysto piłkarskiej?

- Być może. Na pewno to analizujemy i szukamy powodów takich a nie innych wyników. Rzeczywiście na boiskach rywali idzie nam jak po grudzie. W tamtej rundzie też z tym nie było dobrze. To jednak nie jest takie oczywiste, że nie potrafimy grać na wyjazdach, bo w poprzednim sezonie, przecież w identycznym składzie, było odwrotnie – wygrywaliśmy jako goście, a u siebie byliśmy jedną z najsłabszych drużyn w lidze. Dlatego to nie jest takie łatwe do oceny i ciężko się tutaj doszukać oczywistych i logicznych powodów, ale oczywiście będziemy się starali znaleźć na to receptę.

.

III liga - komplet wyników III liga - tabele Statystyki zawodników KS Skra Raport z meczu

.

Fotogaleria z meczu za www.lechia.infoddzi.pl - [ZOBACZ]

.

Zobacz również:

*  Grad goli w Dzierżoniowie. Jest punkt, ale też pewien niedosyt - zobacz

* XXII kolejka: Polkowice nie zwalniają tempa - zobacz