Kamil Kosut: Już nie mogę się doczekać grania
I Zespół | 30 grudnia 2017

W rundzie jesiennej w bramce Skry stało dwóch bramkarzy – Kamil Kosut i Łukasz Krzczuk. O zakończonej rundzie i oczekiwaniu na wiosnę rozmawiamy z Kamilem.

Jak oceniasz rundę jesienną? Ty chyba nie do końca mogłeś być zadowolony?

- Dla Skry to była bardzo udana jesień, a dla mnie? No cóż kontuzje się przydarzają. Akurat moja była mało piłkarska – rozcięty łokieć i to wyeliminowało mnie z grania. Jeśli jednak to była dobra runda dla zespołu, to dla mnie również - bo liczy się wynik drużyny.

Po wyleczeniu kontuzji ciężko jest było wrócić do bramki. Łukasz, który cię zastąpił miał dodatkowo atutu w postaci bycia młodzieżowcem.

- Pozycja bramkarza jest taka, że im mniej zmian tym lepiej. Moja wynikała wyłącznie z kontuzji, potem Łukasz bronił bardzo dobrze, nie traciliśmy goli więc trener też nie miał podstaw, żeby go zmieniać. To, że jest młodzieżowcem jakimś atutem było, ale przecież jakby spisywał się słabo to by w bramce nie stał.

Straciliście tylko 6 bramek, to rzadko spotykany wynik. Bramkarze mają powód do dumy?

- To zasługa nastawienia całego zespołu, bo przecież sam bramkarz i obrońcy nie daliby rady gdy nie wsparcie ze strony napastników i pomocników. My wychodziliśmy na mecze z takim właśnie nastawieniem, żeby tych goli nie tracić. Nie znaczy to, że słabiej graliśmy w ataku. Może tych goli nie strzeliliśmy jakoś wyjątkowo dużo, ale stwarzaliśmy sobie sytuacje, byliśmy groźni z przodu.

Czekasz już wiosnę, na mecze?

- Powiem szczerze, że to siedzenie na ławce było dla mnie trudne. Brakowało mi tego grania, mieliśmy na treningach, w okresie roztrenowania, takie większe gierki i czułem, że przydałoby się zagrać. Ten głód piłki jest u mnie bardzo duży.

Pierwszy trening 8 stycznia, a wcześniej?

- Mamy od trenera Jacka Moskwy rozpiski na zajęcia indywidualne od 2 do 7 stycznia, a potem już treningi z drużyną.

Tym masz za sobą występy w II lidze…

- Tak, rozegrałem jeden mecz w Odrze Opole będąc tam pół roku, potem jeszcze rundę spędziłem w Kluczborku, ale tam nie zagrałem żadnego spotkania, czyli rok spędzony w II lidze zaowocował tylko jednym rozegranym meczem.

Pytam o to, bo wiadomo, że jesteśmy liderem i mamy prawo marzyć o tej II lidze. Myślisz, że Skra by sobie w niej poradziła?

- Trudno to ocenić przez to moje doświadczenie, bo to było jednak jeszcze przed reformą, lepiej popatrzeć jak radzą sobie Odra Opole czy GKS Jastrzębie, które niedawno z naszej grupy awansowały do II ligi i spisują sobie bardzo dobrze. Widać, że to nie jest przepaść, nie ma co robić z nas jakiegoś Kopciuszka, myślę, że w tym składzie byśmy dali radę.

Wiosna będzie trudna, bo aż dziesięć meczów zagracie na wyjazdach. Nie obawiasz się tego?

- Nie. Wiem, że co prawda nasze statystyki jesienią najlepiej na wyjazdach nie wyglądały, byliśmy trochę za to krytykowani, ale przecież w poprzednim sezonie było odwrotnie - to na boiskach rywali zdobyliśmy większość punktów. Na pewno więc nie jest tak, że jesteśmy zespołem własnego boiska, damy radę i na wyjazdach. Trzeba być po prostu dobrze przygotowanym, a to czy gramy u siebie czy na wyjeździe aż tak ważne nie jest.

Zobaczymy też jak to będzie grać z pozycji lidera, bo przecież nigdy jeszcze do rewanżów w takiej roli nie przystępowaliśmy.

Z trójki bramkarzy, tylko ty jesteś takim pewniakiem do zostania w Skrze, bo wiadomo Łukasz jest wypożyczony z GKS-u Tychy i może w każdej chwili wrócić do swojego klubu, a Mikołaj Biegański wcześniej czy później ruszy w świat… .

- Powiem szczerze, że nie mam wiedzy o tym czy coś się zmieni czy nie. Na razie nie słyszałem, żeby któryś z chłopaków miał odejść, ale wiadomo, że każdy musi pracować na siebie. Ja staram się wykonać jak najlepiej swoją pracę, jak będę w dobrej dyspozycji, dobrze zaprezentuję się w sparingach to będę grał w lidze i to jest mój cel, a z kim będę rywalizował to się dopiero okaże.