Adrian Błaszkiewicz: Gdyby coś wpadło w drugiej połowie…
I Zespół | 13 sierpnia 2017

Adrian Błaszkiewicz w meczu z Rekordem skręcił staw skokowy. Zszedł z boiska w 23. minucie i większość spotkania oglądał z ławki rezerwowych. - Trzeba szanować ten jeden punkt wywalczony na trudnym terenie. Budujące jest, że ponownie nie straciliśmy gola – komentował nasz młody obrońca.

Mecze z Rekordem zawsze muszą być tak trudne i emocjonujące?

- Ile razy tutaj przyjeżdżamy, zawsze jest ciężko. Na Rekordzie bodajże jeszcze nie wygraliśmy. Najczęściej są to mecze do jednej bramki i dzisiaj też mogło się tak skończyć. Martwi brak skuteczności. Mieliśmy sytuacje, w pierwszym meczu też kilku nie wykorzystaliśmy. Myślę, że te, które stworzyliśmy były lepsze od tych Rekordu. W trzech, czterech mogły paść bramki. A gdyby coś wpadło w drugiej połowie, to pewnie dotrzymalibyśmy wynik do końca. Nie udało się, ale trzeba szanować ten jeden punkt wywalczony na trudnym terenie. Budujące jest, że ponownie nie straciliśmy gola.

Znowu nie wykorzystaliście rzutu karnego, przed tygodniem ty, teraz Damian Nowak…

- Jeżeli dobrze pamiętam, to już trzeci mecz z rzędu, w którym nie strzelamy karnego. Na zakończenie ostatniego sezonu Patryk Mularczyk nie wykorzystał jedenastki w Żmigrodzie, potem ja, a teraz Damian. Trudno mi powiedzieć dlaczego tak się dzieje. Nie mamy pewniaka do jedenastek. Ja chciałem się podjąć tego zadania, ale nie udało się. Będziemy musieli nad tym popracować i kogoś wyznaczyć. Znaleźć kogoś, kto się podejmie zadania i przełamie złą passę.

Najbliższy rywal – KS Polkowice może być jeszcze silniejszy od Rekordu…

- Na pewno to jest jeden z lepszych zespołów i jeden z głównych kandydatów do awansu w tej lidze. Ale my w każdym meczu gramy o trzy punkty i tak samo będzie we wtorek. Wiemy, że każdy jest do pokonania, ale wiemy też, że aby zdobyć choćby punkt, trzeba zostawić na boisku mnóstwo zdrowia.

W którym momencie doznałeś kontuzji i jak poważny może to być uraz?

- Zbierałem się do dośrodkowania w polu karnym, było grząsko, źle stanąłem i stało się. Od razu poczułem, że kostka jest skręcona i będzie problem. Mam nadzieję, że więzadła są całe, muszę pojechać do szpitala na prześwietlenie i sprawdzić. Boli, ale tak być musi. Trzeba okładać lodem i czekać. Liczę, że przerwa nie będzie długa i możliwie szybko będę mógł pomagać drużynie. Jestem dobrej myśli.

Adrian Błaszkiewicz - ks-skra.pl